Przydomowy warzywny MINI ogródek – tunel foliowy # 1

To nasze drugie podejście do warzywniaka w ogrodzie. Wcześniej, jakieś parę lat temu nasze pierwsze nieśmiałe próby sadzenia i wsiewania nasion, zostały brutalnie wyśmiane, przez plagę ślimaków. Które nie dość, że nic sobie nie robiły z naszych prób ich powstrzymania, to gdy tylko sałata, rzodkiewki czy ogórki wychyliły spod ziemi swoje listki, natychmiast brutalnie i z rozmysłem zżerały wszystko. Nam zostawiając niedojedzone resztki. I tak poddaliśmy się na jakiś czas 😀

W tym roku postawiliśmy na foliowy tunel. Jeden z mniejszych, coby sprawdzić jak się będzie u nas sprawował. Wybraliśmy taki o długości 3 metrów, szerokości 2m i wysokości również 2m. Powiem Wam, że jak dla nas to ten rozmiar jest idealny. W środku miejsca jest całkiem sporo, grządki wyszły szerokie, a i co najważniejsze cała konstrukcja nie zajęła nam zbyt dużo miejsca w ogródku 🙂 Co do samego składania takiego tunelu, to jest to dziecinnie proste i szybkie zadanie. Do tunelu macie dołączoną instrukcję, która krok po kroku przeprowadza was przez cały proces „budowy”. Niecałą godzinkę później wasza foliowa szklarnia jest gotowa. Jedynie co, to cały tunel, oraz folię, którą jest pokryty, trzeba mocno i porządnie przymocować do podłoża, coby nie odleciał niczym latawiec na silniejszym wietrze. Nasz jest częściowo wkopany, po przygniatany kamieniami i przywiązany do drewnianego ogrodzenia przy którym stoi. W dodatku w środku wiszą doniczki z truskawkami, co jeszcze bardziej przyciąga tunel do podłoża 😀 Ale czy nasze zabezpieczenia się sprawdzą, tego dowiemy się podczas pierwszej wichury 😀 Dużo miałam od was pytań na instagramie o to czy ta folia jest mocna i czy faktycznie długo wytrzyma. Niektórzy twierdzili, że jest to taka jednorazówka. Tunele foliowe, mają specjalną, wzmocnioną folię z wtopioną siatką polipropylenową. Jeśli faktycznie coś się zniszczy, poprzeciera czy potarga i nie będzie się dało tego w żaden sposób załatać, można taką folię dokupić bez stelaża. Zbyt dużo o trwałości tej foli na chwilę obecną wam nie napiszę. Zobaczymy po wakacjach, gdy powoli będziemy kończyć warzywny sezon w naszym ogrodzie 😀 Wtedy zrobię wam podsumowanie 🙂

Dzięki tunelowi nasz sezon na wysiewanie może zacząć się o wiele wcześniej niż normalnie. Jest wiele warzyw (rzodkiewka, sałata, bób itd.), którym nie są straszne chłodniejsze dni i noce. Więc o ile macie takie cudo w ogrodzie, śmiało możecie zacząć wysiewać już w marcu, kontynuując tą przyjemność aż do późnej jesieni.

W sklepach możecie znaleźć tunele o szkielecie z rurek pcv lub tych metalowych. Dla nas wybór był prosty, ze względu na lepszą wytrzymałość podczas wiatrów i trwałość postawiliśmy na metalowe rurki, które są cięższe niż te z pcv.

Jak widzicie w naszym ogródku bardzo dużo i szybko się zmienia. Na początku przed tunelem nie było nic poza trawą i ziemią. Teraz mamy wytyczoną do niego żwirową ścieżkę, a po prawej stronie baniak z wodą i kranikiem do mycia rąk, który na ostatnim zdjęciu trzyma Ania pomagając tacie w uszczelnieniu kranu. Powiem wam szczerze, że jestem zachwycona swoim warzywnym kącikiem. Na inwestycję w tunel skłoniły nas nie tylko ślimaki, ale też fakt, że mieszkamy w lesie. A tutaj temperatury w nocy, nad ranem i wieczorami są nieco niższe niż w innych lokalizacjach. Dlatego w takim tunelu warzywa powinny rosnąć lepiej niż bez niego.

Nasz tunel trzyma idealnie temperaturę. Na chwilę obecną, gdy tylko na dworze w ciągu dnia jest ładnie i ciepło, otwieramy wejście i jedno okienko. Na noc oczywiście wszystko zamykamy żeby nasiona i rośliny nie przemarzły. Jak to się sprawdzi latem? Zobaczymy i będziemy relacjonować na bieżąco 🙂 Prawda jest taka, że wszystkiego będziemy się uczyć na błędach 😀 Tego etapu raczej nie da się pominąć 🙂

Podsumowując: Jestem tak bardzo zadowolona z mojego tunelu, że nie zamieniłabym go już na tradycyjną formę z grządkami. Wygląda fajnie, nie zajmuje masy miejsca, przyspiesza wzrost warzyw, trzyma ciepło co w naszym lesie jest bardzo ważne i normalnie go kocham 😀 Jak się spisze podczas wiatrów i burz, to się okaże, czy folia wytrzyma tylko ten sezon, zobaczymy z czasem. Jak na razie radzi sobie całkiem dobrze, nie dając nam żadnych powodów do narzekania 😀

W następnym wpisie pokażę wam nasze warzywka, sadzonki i rozsady, na które zdecydowaliśmy się w tym roku (a które również nadają się do uprawy w donicach na balkonie) 🙂 Dajcie znać czy ciekawią was takie tematy i o czym jeszcze chętnie byście poczytali 🙂

Bądźcie z nami na bieżąco na Instagramie, tam na bieżąco pokazujemy co u nas słychać 😀