Jak zmieniła się nasza kuchnia? Przed i po.

W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, w którym pragnienie zmian, osiągając najwyższe wartości, nieuchronnie prowadzi do jednego … do remontu. I nie ważne czy większego czy też nie, po kilku dniach spędzonych w remontowym chaosie, ów człowiek ZAWSZE, ale to zawsze zaczyna pluć sobie w brodę 😀 Czy tak było u nas?

Zaczęło się niewinnie… Od pomysłu… Małego, skromnego, ot prostego! „Przemalujmy kuchnię” powiedziałam nie przypuszczając, że w głowie D. uruchomi to całą masę trybików, doprowadzając tym samym do większego zakresu prac… Na końcu wpisu znajdziecie nasz sposób na to aby remont kuchni nie kosztował fortuny 😉

Skoro mamy malować to przydałoby się …. „wymienić szafki” bo te już swoje przeżyły, a jak już wymienić szafki to i „kafelki” bo oczywiście przy wymianie szafek będzie dostęp do całej podłogi, a jak już kafelki na podłodze to i na ścianie… (właśnie tutaj ja zaczęłam pluć sobie w brodę)

Nasze stare szafki to oczywiście Ikea. Nie udało nam się wymienić samych frontów, ponieważ zmieniły się wymiary szafek… Pewnie za kilka lat, gdy będziemy w podobnej sytuacji, okaże się dokładnie to samo 😀 W tej kuchni, miałam o wiele więcej miejsca na blacie, ale i tak była bardzo niewygodna i nieporęczna.

Stare kafelki dosłownie odchodziły ze ścianą (tutaj D. zaczął pluć sobie w brodę :D)… Nie chcecie znać mojej reakcji, gdy po powrocie z pracy zobaczyłam powyższy widok 😀 (a miało być tylko odświeżenie koloru ;D)

Jak widzicie pod panelami znajdowały się stare kafelki, których nie mieliśmy zamiaru zrywać. Na całe szczęście, w sklepach budowlanych dostępne są specjalne grunty, dzięki którym możliwe jest położenie nowych kafelków na tych starych.

W międzyczasie, gdy w naszej kuchni trwał istny remontowy armagedon, staraliśmy się dojść do porozumienia w sprawie układu szafek, ich zawartości (czy szuflady, czy półki czy jeszcze coś innego) oraz kolorów jakie miały zagościć na ścianach. Dobieranie farby chyba trwało najdłużej z tego wszystkiego 😀

I tym razem postawiliśmy na meble z Ikea. Choć zmniejszyła się powierzchnia samego blatu, to dzięki rozmiarom i wysokościom szafek, ta kuchnia stała się o wiele bardziej pojemna i przejrzysta od poprzedniej. W dolnych szafkach mamy same szuflady, a w górnych półki. Dzięki zaoszczędzonemu miejscu, nareszcie mogę cieszyć się ze stołu, który stanął naprzeciwko szafek 🙂

Jak zrobić remont i nie zwariować?

Odpowiadając sobie na 3 proste pytania, zrobić plan i … zacząć działać 😀

Po pierwsze i najważniejsze, (jest to najtrudniejsza sprawa, ale bardzo dużo wam ułatwi) zastanówcie się co dokładnie chcecie zmienić w obecnym stanie rzeczy. Czyli co wam w nim przeszkadza, co się dobrze sprawdza, jaki układ mebli będzie najlepszy. Co chcecie mieć w szafkach, co pod ręką itp. W naszym przypadku objęło to także obmyślenie umiejscowienia kafelków nad blatami i ścianie przy zlewie. W starej kuchni ta ściana była najczęściej zachlapana, dlatego ucząc się na swoich błędach w nowej kuchni przeciągnęliśmy kafelki także na nią.

Po drugie, w jakim stylu i kolorze? Gdy już mieliśmy ogólny zarys naszej kuchni, zaczęliśmy się zastanawiać nad kolorem frontów, stylem szafek, oraz rodzajem kafelków nad blatami i tymi na podłodze.

Po trzecie, porównajcie oferty. Niejednokrotnie zdarza się tak, że w dwóch różnych sklepach, znajdziecie podobny produkt w różnych cenach. My porównywaliśmy tak dosłownie wszystkie rzeczy, których potrzebowaliśmy do przeprowadzenia remontu, a później do tego aby go wykończyć. Uwierzcie mi, że to właśnie ten czas, który na to poświęciliśmy sprawił, że udało nam się bardzo dużo zaoszczędzić.

Na samym początku, gdy szukałam mebli kuchennych, okazało się, że za samą wymianę frontów (do naszych starych szafek) w firmie która zajmuje się wykonywaniem mebli, zapłacilibyśmy o wiele więcej, niż zapłaciliśmy za całkowicie nowe szafki z frontami, blatem i wyposażeniem w Ikea.

Pamiętajcie też, że musicie być gotowi (przynajmniej psychicznie) na remontowe niespodzianki. I to często nie te miłe i przyjemne, tylko takie wiecie… hardcorowe 😀 Jak w naszym przypadku, kiedy kafelki odpadały ze ścianą 😀

Teraz gdy największą część mamy za sobą, zostały nam do dokupienia drobiazgi. Krzesła( te które obecnie mamy, zapożyczyliśmy od kompletu z salonu :D), mikrofalówka do zabudowy, pojemniki, ozdoby itp 🙂 Dajcie znać czy lubicie remonty, czy wprost przeciwnie, robicie wszystko żeby tylko ich uniknąć ?