Nomen Omen – Marta Kisiel

Polscy autorzy coraz bardziej (pozytywnie!) mnie zaskakują. Nomen Omen, to kolejna książka polskiej autorki, która wciągnęła mnie od pierwszej strony, powaliła humorem i zamęczyła pędzącą do przodu akcją.

Salomea Przygoda ucieka od zwariowanej rodziny, chcąc rozpocząć samodzielne życie. Gdy okazuje się, że jej stancja przypomina posiadłość z filmów grozy klasy B, prowadzona jest przez siostry w dość podeszłym wieku i papugę, a w telefonie słychać głosy, Salka zaczyna zastanawiać się, czy to aby na pewno był dobry pomysł. Pojawienie się młodszego brata jedynie komplikuje i tak niełatwą już sytuację – zwłaszcza, gdy pewnego dnia próbuje utopić siostrę w Odrze…

Nomen Omen, to książka, która w 100% trafia w moje gusta. Zaczynając od świetnie wykreowanych postaci, w tym głównej bohaterki Salomei (lub Salki, jak kto woli;)), która jest osóbką dosyć konkretnych rozmiarów, a pech przyczepił się do niej jak rzep do psiego ogona (przez co pakuje się w dość dziwne sytuacje), dodatkowo fakt, że posiada rodziców rozmiłowanych w nadawaniu swojemu potomstwu, imion dość dziwnych (jej brat nosi wdzięczne imię Niedaś), sprawiają, że nie da się jej nie polubić od pierwszego zdania. Nie mogę tutaj pominąć również sióstr Bolesnych, które sieją popłoch wśród okolicznych taksówkarzy (dlaczego, będziecie musieli dowiedzieć się czytając książkę :P), mają papugę o imieniu Roy Keane, a jedna z nich (nie zapominajmy, że są to kobiety starsze wiekiem) rąbie w Warcrafta aż miło 😀 Jednym słowem, postaci z tej książki to literacki SZTOSIK 😀

Kolejny plus za delikatne przenikanie się wątków. Żaden z nich nie dominuje pozostałych, co daje nam bardzo fajną i spójną całość. Na upartego w tej książce możemy tych wątków znaleźć całkiem sporo 😀 Mamy tutaj wątek miłosny, bardzo subtelny i delikatny, wątek historyczny, wątek kryminalny, wątek nadprzyrodzony, wątek fantastyczny i realistyczny 😀 chyba nie pominęłam żadnego, a przynajmniej tak mi się wydaje 😀

Styl… styl w jakim jest napisana ta książka przemawia do mnie w 10000%. Ironia, sarkazm i czarny humor, no bajka po prostu 😉 Zdecydowanie ta książka zalicza się do tych czytanych jednym tchem, na wakacjach lub pod ciepłym kocem z kubkiem gorącej herbaty ( choć przy tej herbacie lepiej uważać, nagły wybuch śmiechu może spowodować poparzenie :D).