Kuchnia

Przyszła pora na … kalafiora! plus przepisy :)

29 listopada 2018
Jako dziecko dosłownie nienawidziłam kalafiora, w szczególności w postaci zupy kalafiorowej. Zjedzenie jej, to była dla mnie, prawdziwa droga przez mękę. W dodatku wydawało mi się, że moja mama nic innego nie gotuje jak tylko to…

Gdy dorosłam, moja nienawiść przemieniła się w dozgonną miłość. Jak to się stało? Nie mam pojęcia, jednak bardzo się z tego cieszę! Uwielbiam kalafiora w zupie, gotowanego, smażonego czy pieczonego. W dodatku ma on niski indeks glikemiczny i niewiele kalorii, więc tym chętniej po niego sięgam. I można pokusić się o stwierdzenie, że tym razem to ja terroryzuję moją rodzinę tym pysznym warzywkiem 😀 Ostatnio na moim instagramie, mogliście zobaczyć pyszne placki z kalafiora, którymi śmiało możemy zastąpić placki ziemniaczane. Wczoraj jako dodatek do obiadu zrobiłam kalafiora pieczonego, a za jakiś czas z pewnością umieszczę go w zupie, a może w cieście? 😉

Kilka słów o kalafiorze

Kalafior to wyjątkowe warzywo. Ma niski indeks glikemiczny – 15, do tego mało kalorii, bo tylko 27 w 100g, oraz możemy go dostać w różnych wersjach kolorystycznych. Choć najbardziej znana jest wersja biała, to dostępne są także w kolorze zielonym, pomarańczowym, czy fioletowym 🙂 Super, prawda? Kalafiora gotujemy nie dłużej niż 8 minut, żeby nie stracił składników odżywczych. Najlepiej w dużych cząstkach lub w całości. Przechowujemy do w lodówce. Gdy zostanie nam nadmiar kalafiora, a nie mamy w planach nic, w czym moglibyśmy go wykorzystać, spokojnie możemy go zamrozić.

Placki z kalafiora

Składniki dodaję na oko. Tak, żeby powstała masa, nie była ani za gęsta, ani za luźna.

Pół kalafiora, 2/3 jajka (w zależności od ilości kalafiora 😉 ), mąka pełnoziarnista (ja dawałam żytnią 2000 z biedronki, choć podobno wzmacnia wyrzut insuliny) , sól, pieprz, czosnek granulowany (lub dwa, trzy ząbki świeżego), ewentualnie cebula, olej.

Kalafiora ścieram na dużych oczkach tarki, dodaję jajka, pokrojoną w kostkę (lub startą na tarce) cebulę, czosnek, mąkę i przyprawy. Wszystko mieszam i smażę jak placki ziemniaczane na patelni. Placki podaję polane jogurtem naturalnym i posypane koperkiem. Czasami do jogurtu dodaję czosnek w proszku i robię taki udawany sos czosnkowy 🙂 Pycha!

Pieczony kalafior

Tutaj zainspirowałam się książką o warzywach z Lidla, choć pieczony kalafior to warzywo, które niegdyś często u nas gościło.

Kalafior, olej, sól, pieprz, ulubione przyprawy (papryka słodka, ostra, czosnek)

Kalafiora kroimy na plastry, lub dzielimy na większe kawałki. Do miseczki nalewamy troszkę oleju, wsypujemy przyprawy, i sylikonowym pędzlem smarujemy kalafiora (jeśli jest w plastrach i nie chcemy żaby się nam rozpadł). Jeśli kalafiora podzieliliśmy na różyczki, to spokojnie możemy wrzucić je do miski i wymieszać z olejem i przyprawami 😉 Kawałki wykładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, lub wkładamy do naczynia żaroodpornego. I tutaj możemy zakryć go folią. Ja nie zakryłam, piekłam ok 25 minut (co jakiś czas sprawdzając czy za bardzo się nie przypieka), a i tak wyszedł pyszny. Smacznego!

Lubicie kalafiora? Dajcie znać, jakie pyszności Wy z niego robicie  🙂

Paulina.