Poronienia, pustka, która nigdy nie znika

Poronienia to koszmar ostatnich czasów. Chociaż nie. Kiedyś też traciło się ciąże, ale nie mówiło się o tym w ogóle no i kobieta nie zawsze wiedziała, że jest w ciąży, zanim ją straciła…

Minęło już tyle lat. Już dawno pogodziłam się z odejściem moich trzech dzieci zanim zdążyłam je poznać. Jednak nadal dokładnie pamiętam słowa lekarza, pielęgniarki. Widzę obraz na ekranie USG. Zupełnie nie mogę sobie przypomnieć dokładnych dat tych wydarzeń. Ale mogę bez błędu opisać w co byłam tego dnia ubrana.

Od zawsze wiedziałam, że chcę mieć dzieci i jakoś tak podświadomie wiedziałam, że mogę mieć z tym problemy. Kobiety w mojej rodzinie niestety już tak mają. Dlatego nie chciałam czekać długo z decyzją o dzieciach i w sumie dość szybko postanowiliśmy z mężem powiększyć rodzinę. Moja walka o dzieci nie była może zbyt długa. Nie była naszpikowana zastrzykami i skomplikowanymi procedurami. Jednak była na tyle dla mnie ciężka, że nie odważyłabym się próbować kolejny raz.

Pustka, która nigdy nie znika

To nie jest prawda, że można martwe dziecko zastąpić innym dzieckiem. To tak nie działa. Przynajmniej u mnie nigdy tak to nie działało. Nadal mam piątkę dzieci, chociaż tylko dwoje z nich mam przy sobie. Nadal czasami myślę o tej trójce, która pewnie gdzieś już na nas czeka. To nie jest tak, że z czasem przestaje boleć. Po prostu uczysz się z tym żyć. Masz po co. Masz dla kogo. Takie rzeczy się zdarzają i trzeba iść dalej.

Wsparcie dla kobiet po poronieniu

Zawsze miałam wrażenie, że kobiety po stracie dziecka zostają z tym same. Oczywiście, że mają też swojego partnera, który też najczęściej mocno przeżywa utratę dziecka, jednak brakuje prawdziwego wsparcia wśród kobiet. Gdy ja traciłam dzieci, nie było koło mnie żadnej koleżanki, nikogo z rodziny, kto też to przeżył i kto chociażby potrzymał mnie za rękę i dał mi potrzebne wsparcie. Czułam się wtedy bardzo samotna. To był jeden z powodów, dla którego zostałam doulą. Oprócz wsparcia dla kobiety w ciąży i podczas porodu, chciałam również wspierać kobiety po poronieniu. To nie jest proste zadanie, ale robię to najlepiej, jak potrafię.

Jak częste są poronienia

Pewnie zaskoczę Was stwierdzeniem, że około 50% ciąż ulega poronieniu zanim zarodek zagnieździ się w macicy. Dochodzi do zapłodnienia, ale z jakieść przyczyny nie dochodzi do implantacji i zarodek zostaje wydalony z ciała kobiety, zanim ta zorientuje się, że do zapłodnienia doszło.
Wśród zagnieżdżonych zarodków około 1/4 obumrze przed 8 tygodniem ciąży. Czy wyobrażacie już sobie ilu z przyjaciół/znajomych musiało to spotkać? Po 8 tygodniu ciąży możliwość poronienia spada do około 2-3% aż do 23 tygodnia ciąży. Po tym czasie już tylko w 1% ciąż dziecko umrze.
Czy te statystyki mogą rodzicom w czymś pomóc? I tak, i nie. Ja przy każdej ciąży liczyłam na początku każdy tydzień, aby przekroczyć już ten 8 tc a potem 10tc i 12tc. Dopiero w drugim trymestrze zaczęłam wreszcie czerpać przyjemność z bycia w ciąży. I wiele kobiet ma podobnie.

Ciąża po poronieniu

Poronienie bezsprzecznie zostawia ślad w ciele i w sercu. Poronienie sprawia, że każda następna ciąża jest ciężka ze względów psychicznych. Każde ukłucie, każdy skórcz, każdy nawet chwilowy brak mdłości może powodować ogromny strach a nawet panikę u kobiety. Takie ciąże są potem niezwykle delikatne. Zwłaszcza, gdy nie wiadomo, co było przyczyną, a większość par nigdy nie dowie się, czym było spowodowane poronienie. Sama praktycznie do drugiego trymestru ukrywałam swoje ciąże nawet przed rodziną. Nie chciałam by ktokolwiek wiedział. I każdy dzień spędzałam licząc godziny i minuty i sprawdzając nieustannie czy nie zaczęłam krwawić. Wiele kobiet, które przeszły poronienie ma podobne odczucia. To ciężki czas i tak naprawdę nikt, kto tego nie przeżył, nie jest wstanie całkiem zrozumieć.

Olga

Pochodzę z Krakowa, ale ciężko jest mi usiedzieć w jednym miejscu. Uwielbiam podróże i chociaż wiem, że z dziećmi już tak się nie da co chwilę przeprowadzać, to skrycie marzę, że kiedyś wrócimy do Budapesztu :-). Aktualnie opiekuję się w domu Młodszym i z doskoku Smokiem, gdy ten zachoruje i nie idzie do przedszkola. Jak widać oprócz ogarniania dzieci i naszego domowego ogniska, piszę, fotografuję i nieustannie uczę się blogowania. Uwielbiam także rysować i malować i już mam za sobą pierwsze wystawy moich prac ;-).

Turkusowa Kropka to zdecydowanie moje miejsce. Poruszam tematy związane z Rodzicielstwem Bliskości, chustonoszeniem, karmieniem piersią oraz trudne tematy związane z poronieniami. Jestem także ambasadorką #KochamZapinam i dzięki temu promuję bezpieczne przewożenie dzieci w samochodach.