Szlak Kości – Elly Griffiths (WMCz) #19

Co może być lepszego od kryminału? Oczywiście ciekawy i wciągający kryminał, a dodatkowo jeśli dodamy do niego wątki archeologiczne to już w ogóle taki book wymiata 😉

Dawno nie byłam w bibliotece, oj dawno. Jednak w dniu w którym rozpoczęłyśmy z Anią Wakacyjny Maraton Czytelniczy, obie napadłyśmy na pobliską bibliotekę i wróciłyśmy do domu z koszykiem po brzegi wypełnionym książkami 🙂 Długo nie mogłam się zdecydować jakie książki wybrać. Chodziłam przebierałam, zwracałam uwagę na opisy, autorów i okładki. I co ? I nic! Dosłownie miałam pustkę w głowie, do czasu gdy w moje ręce nie trafił Szlak Kości. Okładka na plus, opis również, autorki nie znałam 🙂 Wzięłam ją i dwie inne książki. O Cichej Przystani mogliście poczytać w poprzednim wpisie, a o trzeciej książce napiszę niebawem.

Dobra przejdźmy do rzeczy, bo za bardzo się tutaj o bibliotece rozpisałam, a przecież nie o tym chcielibyście poczytać, prawda?

To co piasek dostaje, zatrzymuje na zawsze.

Porywająca fabuła, wyrazista bohaterka, tajemnicze miejsce akcji – niedostępne mokradła Norfolk – sprawiły, że seria książek Ely Griffiths zdobyła już uznanie wśród brytyjskich wielbicieli dobrego kryminału (wysokie oceny czytelników na Amazon UK).

Starożytne miejsca kultu, poganie i szlak grobów.

Szlak kości to pierwsza z książek serii. Makabryczne znalezisko – kości zamordowanego dziecka – daje początek współpracy archeolog Ruth Galloway z policją w miasteczku Saltmarsh, w którym od jakiegoś czasu znikają małe dziewczynki. Jak się okazuje, odkryty na moczarach szkielet pochodzi z epoki żelaza, a dziewczynkę zabito zapewne w ofierze. Znalezisko zresztą nikogo specjalnie nie dziwi – te dzikie bagniste tereny kryją wiele archeologicznych zagadek. Ruth dostrzega jednak , że miejsca pochówku dzieci leżą w jednej linii… I najwyraźniej ktoś boi się przenikliwości doktor Galloway, bo usiłuje ją zastraszyć: zabija jej kota, wysyła kolejne esemesy z groźbami… Czyżby współczesne zbrodnie miały jakiś związek z przeszłością?

To co najbardziej spodobało mi się podczas lektury tej książki, to niezwykle przyjemny styl autorki. Tę książkę dosłownie połyka się w całości. Choć jest to książka dosyć przewidywalna, to jednak styl i dobrze wykreowani bohaterowie rozkochują w sobie czytelnika. Główna bohaterka jest niesamowicie odmienna od tych często spotykanych w kryminałach i thrillerach. Zakompleksiona, u progu otyłości, prawie czterdziestoletnia kobieta, która ma ogromną wiedzę, a jednak przy znajomych z uniwersytetu czuje się mniej profesjonalna. Choć od początku oczami wyobraźni w roli bohaterów widziałam postaci z serialu Kości, to tak naprawdę w niczym (poza kośćmi) nie są do siebie podobne. Ale cóż zrobić, gdy wyobraźnia zaczyna biec swoją własną drogą ? 😀

Czytając, dosłownie chce się więcej. Co jeszcze przemawia na korzyść tej książki? Sprawnie wplecione wątki poboczne. Znajdziecie tutaj wątek kryminalny, naukowy – archeologiczny, miłosny, jest tu także spora ilość przyjaźni, a nawet szczypta zazdrości się znajdzie 😉

Niepowtarzalny, mroczny klimat tworzą angielskie bagna, na których w większości toczy się akcja, a i sama główna bohaterka rozkochała się w nich do tego stopnia, że postanowiła na nich zamieszkać. Czytając o grzęzawiskach, mokradłach i wszędobylskiej wilgoci nie wiem co mogło ją przekonać do kupienia domu w takim miejscu… Patrząc za okno, na niebo zasnute gęstymi chmurami i lejący się strugami deszcz, moje niedowierzanie w wybór Ruth nabiera wręcz monstrualnych rozmiarów. No ale cóż, akcja gdzieś toczyć się musi 😀

Podsumowując

Jeśli więc lubicie gdy w książkach pojawia się sporo wzmianek o kościach, to ta książka z pewnością wam się spodoba. Ja uważam ją za naprawdę udany debiut i z wielką chęcią sięgnę po kolejny tom 🙂 .

Czytaliście?