Cicha Przystań – Marta Mizuro #18 (WMCz)

Jeziora, tajemnice i pierogi z jagodami. Właśnie z tym do końca będzie mi się kojarzyła książka Marty Mizuro „Cicha Przystań”. Decydując się na jej wypożyczenie z biblioteki miałam nadzieję na kawał dobrego kryminału, w którym trup będzie gonił trupa, a akcja nawet na chwilkę nie pozwoli wyobraźni na odpoczynek. Co się okazało na finiszu? Zapraszam dalej.

Uwielbiam kryminały pod każdą możliwą postacią, od tych policyjnych po te kobiece, od tych z nutką dreszczyku po te z wprawnie wplecionym humorem. Jednak nie przepadam za takimi w których nic się nie dzieje… Rozpoczynając lekturę „Cichej Przystani” byłam oczarowana główną bohaterką Zuzą. Z początku sarkastyczna, pewna siebie dziewczyna powoli przeistoczyła się w osobę ciągle rzucającą mięsem i niepotrafiącą nawiązać normalnej rozmowy z drugą osobą.

Dodatkowo przez większą część książki głównym problemem naszej bohaterki stała się dostępność pierogów i wycieczki nad jezioro, reszta stanowiła wątek poboczny. Trup natomiast (na którym bardzo mi zależało) pojawił się grubo pod koniec lektury i niby coś tam drgnęło. Dla mnie jednak za mało… Nastawiłam się na coś więcej i niestety ta książka moich oczekiwań nie spełniła, no może gdyby było mniej przekleństw, a sama Zuza miała normalne kontakty międzyludzkie byłoby troszkę lepiej. A tak, jest to kolejna książka idealna na plaże. Do szybkiego przeczytania i jeszcze szybszego zapomnienia.

Zuza, pracowniczka prokuratury zostaje wysłana na przymusowy urlop, który postanawia spędzić w Mokrowie, malowniczo położonej pojezierskiej miejscowość letniskowej.

Życie Zuzy nie układa się najlepiej, jest przepracowana, ma kłopoty z mężczyznami, nie może uwolnić się od toksycznej matki, a w dodatku pewna rzecz nie daje jej spokoju… Rok temu w tajemniczych okolicznościach nad mokrowskimi jeziorami zginęła jej przyjaciółka Baśka. Choć powiedziano jej, że Baśka utonęła, Zuza nie może w to uwierzyć, bo Baśka, była świetną pływaczką. Od momentu przyjazdu Zuzy do Mokrowa, zaczynają się dziać dziwne rzeczy, Zuza nabiera coraz większych podejrzeń, że za śmiercią przyjaciółki stoi jakiś mroczny sekret…

Co do sekretów i tajemnic muszę przyznać, że nad całą fabułą i postaciami, z lekka snuje się mgiełka tajemnicy, dosyć mrocznej tajemnicy, niestety i tak jest to za mało aby sprostać wymaganiom dobrego kryminału.

Książkę przeczytałam w ramach Wakacyjnego Maratonu Czytelniczego, w którym czytam jak najwięcej i jak najczęściej w towarzystwie mojej córci 🙂 Każda z nas czyta oczywiście swoją książkę, jednak to co liczy się najbardziej to wspólny czas spędzony z dzieckiem przy książce 🙂 Więcej o maratonie możecie przeczytać tutaj.

To jak dołączycie do nas? Zapraszamy !