Magdalena Pioruńska, autorka „Twierdzy Kimerydu”

Magdalena Pioruńska to kobieta żywioł. Pełna energii i pasji, od najmłodszych lat miłośniczka … dinozaurów 😉 Na co dzień nauczycielka, redaktor naczelna internetowego magazynu kulturalno-literackiego Szuflada i autorka. Spod jej pióra wyszła nie tylko Twierdza Kimerydu. Nie możemy pominąć tutaj książki historycznej, poświęconej rozpadowi Jugosławii, oraz opowiadań fantasy i wierszy. Jeśli ciekawi Was postać Magdaleny Pioruńskiej, autorki książki z niezwykle charakternymi bohaterami, zapraszam dalej 😉

Redaktor naczelna, autorka, nauczycielka, to tylko nieliczne z twoich życiowych ról. W której z nich czujesz się najlepiej ?

Jestem przede wszystkim artystką: pisarką i dziennikarką. Ostatnio otwieram się znowu na teatr, więc tak: w ten sposób najlepiej się identyfikuję. Bywam też liderem, ale to też zależy od okoliczności i tego, czy mi to w danym momencie pasuje czy nie. Najważniejszy jest dla mnie samorozwój i nieskończony wysiłek, żeby stworzyć sobie takie warunki, by móc swobodnie pracować twórczo. Wtedy najlepiej się spełniam. I oczywiście kocham też scenę.

Pozostając w temacie roli redaktorki naczelnej, skąd wziął się pomysł na założenie Szuflady ?

Wcześniej pracowałam jako naczelna innego portalu: Apeiron Magazine, gdzie też byłam redaktor naczelną. Chodziło o robienie tego, co się lubi bez skrępowania i szefa, który będzie ci dyktował, w którym kierunku masz zmierzać ze swoim projektem. Lubię działać sama, nie lubię się podporządkowywać i pozwalać, żeby cudze opinie wpływały na moje decyzje. Szuflada jest manifestem mojej natury i znalazło się w niej miejsce dla wielu utalentowanych i mądrych ludzi, którzy mają wiele do powiedzenia w dziedzinie literatury i kultury. Do tej pory bardzo dużo się od nich nauczyłam, a Szuflada jest moją bezpieczną przystanią, w której sama bardzo dobrze się czuję i która mocno określa moje aktualne miejsce w życiu i każde poprzednie, odkąd tylko się w nim pojawiła. 🙂

Jak udaje ci się pogodzić, te wszystkie obowiązki? Naczelnej, nauczycielki i autorki?

Myślę, że w końcu przyjdzie taki czas, że będę musiała wybrać. Aktualnie znajduję się na etapie transgresji, przeobrażam się, jak poczwarka. 😉 Zawsze chciałam być profesjonalną pisarką i na pewno będę dalej podążać w tym kierunku. Bycie sobą, wyrażanie siebie wymaga dużej odwagi, ale też systematyczności i pracy nad sobą. Najważniejsze to się nie poddawać, planować, szacować, zdobywać. Świat jest taki jaki jest. Ludzie są tacy jacy są. Nie da się tego zmienić, ale za to można realnie wpłynąć na własny los, a to zaczyna się od określenia priorytetów.

Opowiadania, wiersze i książki. Od czego zaczęła się twoja przygoda z pisaniem?

Pisałam krótkie opowiadania z domieszką fantastyki, kiedy jeszcze nawet nie chodziłam do szkoły. Pełno w nich było magicznych stworów, magii, ale też cierpienia i emocji. Ciągnie mnie w stronę ciemnej strony mocy. Mam bardzo rozwiniętą wyobraźnię i dociekliwy umysł. Te dwa czynniki sprawiają, że muszę wylewać z siebie moją kreatywność, bo w przeciwnym razie czuję, że się duszę.

Jak już wspominałyśmy, poza książkami i opowiadaniami, napisałaś również kilka wierszy. Czy mogłabyś powiedzieć o nich coś więcej?

To był mój eksperyment twórczy na studiach kreatywnego pisania w Krakowie przy Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisałam je bez większego przymusu, po prostu w nieco inny sposób nauczyłam się przelewać moje myśli na papier. I oczywiście starałam się to komplikować w najbardziej możliwy sposób. 🙂 Paradoksalnie to na warsztatach pisania wierszy najwięcej w sobie odkryłam. Na przykład wróciłam do dziecięcej fascynacji dinozaurami, która zaowocowała serią wierszy o jaszczuropodobnym stworze Ono i jego Pani.

Twierdzę Kimerydu, możemy określić mianem debiutu literackiego. Dlatego porozmawiajmy chwilę, o pierwszych krokach na drodze do wydania książki. Czy twoim zdaniem, początkującemu autorowi, łatwo jest wydać swoją pierwszą powieść? Z czym musi się liczyć? Na co przygotować?

Cóż, z perspektywy czasu myślę, że to zasługa mojego szczęścia i też konsekwentnego dążenia do celu. Myślę, że nie jest łatwo wydać pierwszą książkę. Bez wsparcia wydawnictwa ciężko przebić się do mainstreamu i zaistnieć w szerszej świadomości czytelników. To co mnie zdziwiło to chyba to, jak wielki nakład pracy musiałam wykonać samodzielnie, choć wydawało mi się, że od samego początku i tak już bardzo dużo włożyłam w ten proces. Teraz jeszcze bardziej niż przedtem utwierdzam się w przekonaniu, że w życiu albo coś robisz, albo czegoś nie robisz. Albo się angażujesz, albo się przyglądasz. Albo kreujesz, albo pozwalasz, żeby inni kreowali za ciebie.

Jak wyglądały twoje przygotowania do napisania Twierdzy?

Przede wszystkim uczyłam się narracji pierwszoosobowej na studiach i różnicowania języka postaci, które się wypowiadają. To bardzo widać w Twierdzy. Każdy z bohaterów miał wypowiadać się w specyficzny sposób, mieć charakterystyczne dla siebie stany emocjonalne i refleksje. Tyrs jest z jednej strony obrzydliwie prosty, a z drugiej obrzydliwie skomplikowany. Ciężkie przeżycia sprawiły, że nauczył się przede wszystkim stawiać na siebie i na realizację własnych interesów. Robić dokładnie to, co chce, a nie to co musi. Co ciekawe udało mi się przemycić przy tym, że nie boi się odpowiedzialności i to chyba sprawiło, że czytelnicy uznają go za faworyta. Tycjan jest zaś postacią, która najwięcej gra, udaje kogoś innego niż jest, a przy tym jest nadmiernie wrażliwa i skupiona na swoim świecie. A jest to niemały świat – bo świat podwodny. 🙂 A Tuliusz… to kosmos. Bohater przełamany na pół i jednocześnie całkiem świadomie manipulujący swoimi słabościami. Jestem ogromnie dumna z tych bohaterów i z tego, że budzą w czytelnikach różne emocje. To bowiem oznacza, że osiągnęłam swój cel – stworzyłam prawdziwych ludzi, a prawdziwi ludzie budzą kontrowersje. To niemożliwe, żeby lubić wszystkich i żeby wszyscy lubili nas. Taki jest świat wokół nas.

Jaką drogę przeszła twoja książka, od napisania do pojawienia się na księgarnianych półkach?

Mnie akurat poszło bardzo szybko. Wiem, że to brzmi banalnie, ale ja naprawdę usiadłam, napisałam i gotowy produkt z serią grafik i gotową okładką wysłałam do wydawnictwa. A potem przeżywałam długi, długi miesiąc miodowy po wspaniałej ceremonii ślubnej z moim upragnionym marzeniem. 😀 I nie, nie był to Tyrs, tylko spełnienie własnych ambicji i potem też moje mocne opowiedzenie się za własnym dziełem. To było chyba najciekawsze doświadczenie w całej tej przygodzie.

Pisałaś zgodnie z wcześniej utworzonym planem, konspektem, czy dawałaś się ponieść wenie?

Miałam konspekt, miałam plan i oczywiście dałam się ponieść wenie. 🙂

Wielu autorów, podążając za modą, godzinami przesiaduje w kawiarniach, tworząc kolejne strony swoich powieści, inni wolą zacisze swoich domów. Jak jest w twoim przypadku? W jakim miejscu i otoczeniu, pracuje ci się najlepiej?

W domku na wsi w jednym konkretnym fotelu, trzymając laptop na kolanach. A kiedy jest ciepło na dworze pod starą jabłonią przy ogrodowym stole, gapiąc się na stary sad. Sama nuda – po prostu domorosły Kochanowski. W moim mieszkaniu piszę zaś albo w kuchni, albo w mojej biblioteczce, albo na kanapie w salonie, słuchając muzyki też z laptopem na kolanach. Lubię, kiedy jest wygodnie i kiedy nie muszę się ruszać. 🙂

Ciekawi mnie, czy śledzisz na bieżąco nowe opinie i recenzje, pojawiające się na temat Twierdzy Kimerydu?

Zdarza mi się, ale teraz nie aż tak często jak na początku. Nie wywołują one we mnie też aż takich emocji, jak na początku. Podobno z każdą kolejną książką jest łatwiej i przychylam się do tej opinii. Twierdza została raczej ciepło przyjęta i to mnie bardzo cieszy. Staram się więc skupiać na przyjemnych aspektach pisania. Zresztą wolę działać niż myśleć. Pisać niż rozważać skąd się wzięły takie, a nie inne opinie. Myślę, że autor nie ma już wpływu, na to co się dzieje z jego dziełem po wypuszczeniu go w świat. Musi się z tym pogodzić, że wtedy zaczyna żyć swoim własnym życiem.

W Twierdzy nie brakuje imion na litery T i A, jest ich niesamowicie dużo, coś mi się wydaje, że nie jest to przypadek … ?

Nie, chodziło o skatalogowanie ludności kolonii afrykańskiej. Wszyscy mężczyźni mają przez to na imię na T, a kobiety na A.

Twoja książka to nie tylko genialna i wciągająca fabuła, ale także piękna, przyciągająca wzrok okładka i grafiki! Powiedz proszę, jak przebiegały prace nad okładką, oraz czy od razu została zaakceptowana przez wydawnictwo?

Została, a czemu by miała nie być? 🙂 Mnie się od razu bardzo dobrze pracowało z Anią Niemczak. Odkryłam ją na jednym z graficznych konkursów na Szufladzie i pod wpływem impulsu pokazałam jej fragmenty książki. Bardzo spodobał jej się świat Twierdzy i jej bohaterowie. Miało się skończyć tylko na komiksach w książce i na okładce, ale z czasem nasza współpraca ewaluowała i teraz powstało już wiele nowych grafik do książki.

Czy któryś z bohaterów twojej książki, jest ci najbliższy? Jeśli tak, to który i dlaczego akurat on?

Lubię Taniela, bo jest tak niesamowicie dziwny i to właściwie postać, która napisała się sama. Poza tym uwielbiam go w drugiej części, uwielbiałam pisać jego narrację i tę łatwość, z którą mi przychodziła. Dałam się ponieść tak, jak w przypadku narracji Tuliusza. Tak bez żadnego skrępowania poszłam na całość. Ale najbliższy jest mi chyba Tyrs. Oczywiście nie we wszystkim, ale na pewno w tym momencie, kiedy sięgnął po łuk i strzelił. Wiesz kiedy? Pisałam to bardzo intuicyjnie, dawałam się ponieść akcji. To co wtedy zrobił, zdziwiło zarówno jego, jak i mnie i dla nas obojga miało wymiar symboliczny. A symbole mają duży wpływ na moje życie. Jak się przekonamy w drugiej części również na jego…

Skąd w ogóle pomysł na książkę, w której jakby nie było, nie brakuje trudnych tematów? Znajdziemy w niej przecież homoseksualizm, transwestytyzm, badania genetyczne.

Chciałam napisać książkę o czymś. To był wniosek, który wyniosłam ze studiów kreatywnego pisania. A to akurat tematy, które zgłębiam i które mnie interesują. Chciałam też bardzo mocno wyrazić siebie. Pokazać pazur. I wyszło, że pokazałam wszystkie pazury i w dodatku kły.

Spotkałam się ze stwierdzeniem, że Twierdza, to książka młodzieżowa. Czy zgadzasz się z tym?

Nie wiem. Raczej nie. Dla mnie Twierdza paradoksalnie jest taką zakamuflowaną obyczajówką, traktującą o bardzo ważnych tematach dojrzewania i akceptacji siebie, sposobach radzenia sobie z innością i o tym, że kiedy w życiu pokona się jedną przeszkodę od razu pojawia się następna. Wszystko zależy tylko od naszego nastawienia.

Na koniec pytanie, które męczy każdego miłośnika twojej książki…. Czym Magdalena Pioruńska zaskoczy nas tym razem?

Wojną w świecie Twierdzy Kimerydu, kolejnymi dziwnymi narracjami, trudnymi relacjami, gorzkimi wyborami i może też zupełnie inną książką z innego uniwersum spod szyldu urban fantasy. Czas pokaże.


Książkę Magdy, możecie kupić nie tylko w księgarniach, ale także bezpośrednio u niej. Dzięki czemu do zakupionego egzemplarza otrzymacie wyjątkowe grafiki i autograf 🙂



  • Ania Rusek

    Dzięki Blog Book Meeting byłam w stanie poznać autorkę. Jestem bardzo ciekawa Twierdzy Kimerydu. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda mi się ją przeczytać.
    Pozdrawiam 😉

  • Kasia T-J/Wielbicielka książek

    O autorce nigdy nie słyszałam. O książce tym bardziej, wszak nie budzi mego zainteresowania – albowiem nie sięgam po literaturę tegoż gatunku. Wywiad bardzo ciekawy, przyjemnie się czytało. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Oliwia Bogusz

    Jak najbardziej zgadzam się z Twoją opinią na temat Pani Magdy. Jest to sympatyczna i przeurocza osoba.
    Pozdrawiam 😉

  • Nie spotkałam się ani z autorką, ani z tą książką. A jednak po przeczytaniu wywiadu wydaje mi się bardzo ciekawa. Zapisuję tytuł i pewno po niego sięgnę…

  • Bardzo interesująca okładka:) Już gdzieś słyszałam o tej książce chyba warto Ja kiedyś przeczytać 🙂

  • Ewa

    O książce słyszałam, acz nie miałam okazji poznać – trzeba nadrobić!
    Bardzo dobrze czytało się ten wywiad 🙂

  • Książka z autografem, to zawsze gratka dla czytelnika! Fantastycznie że jest taka możliwość 🙂

  • Katarzyna Zabawa

    Nie znałam, ale widzę że warto poznać.

  • Bardzo ciekawa okładka, a skoro autorka jest miłośniczką dinozaurów, to ja już ją bardzo lubię 😉

  • Karolina Ostrowska

    Słyszałam o tej książce, mam nadzieje, że niedługo ją przeczytam 😀