Książki i filmy

Żółta tabletka plus – Anna Sakowicz

13 listopada 2017

Każde inne, na swój sposób wyjątkowe i poruszające odmienną tematykę. Jedne śmieszą, inne zaskakują, a jeszcze inne wzruszają. Jednak wszystkie opowiadania Anny Sakowicz, które odnajdziecie w „Żółtej tabletce plus”, zmuszają czytelnika do refleksji, do chwili zastanowienia, dlatego jak BYK w insrukcji czytania, stoi, żeby sobie tą przyjemność DAWKOWAĆ… A co zrobiłam JA?! Zaraz się dowiecie.

Czasami się zastanawiam, którędy to moje nieogarnięcie życiowe mnie kiedyś poprowadzi…. Bo o prostej i przyjemnej, ścieżce nawet nie mam co marzyć. Serio! Przykład?

W sobotę na targach miałam przyjemność, razem z Kasią z Poligon Domowy, spotkać panią Annę Sakowicz. Kasia oczywiście przygotowana, stos książek przytargała (to nic, że niektóre już podpisane) a ja co?! Nic, zero! Nie wiem co sobie ubzdurałam, że nie mam ani jednej książki pani Ani, na swoich regałach. Więc nic nie zabrałam, sprawdzić też nie sprawdziłam i podreptałam na targi… Nadrobię to, obiecuję… Na kolejnych targach… Chyba, że to moje nieogarnięcie zacznie mi kłodami rzucać, a nie tylko ścieżki utrudniać i plątać, to wtedy może być różnie. Ale ja się mu nie dam! Co to to nie!

No i dobra, od słowa do słowa i tak w moje ręce trafiła, wypożyczona od Kasi, „Żółta tabletka plus”.  W książce znajdziecie kwintesencję wyciśniętą z czarnego humoru, upchniętą w osiemnastu, wyjątkowych opowiadaniach. Tak, właśnie te opowiadania należało sobie dawkować, pozwolić sobie na chwilkę zadumy, nostalgii. A ja co? Gdyby nie memrający o zapalone światło Małż, przeczytałabym „Tabletkę” w jeden wieczór, a tak lektura przeciągnęła mi się jeszcze o poranek.

Pękałam ze śmiechu podczas czytania pierwszego opowiadania, którego bohaterka ma takie samo podejście do prowadzenia samochodu jak ja… Obie myślimy o bezpieczeństwie i zdrowiu psychicznym, pozostałych uczestników ruchu drogowego, dlatego OBIE lubimy zasiadać na fotelu pasażera 😀 Do łez wzruszyło mnie opowiadanie o starości, odkrywające głęboko ukryty strach przed upływającym czasem, na który niestety nie mamy żadnego wpływu. Do tego tytuły, jak i sami bohaterowie opowiadań są fajnie dobrani, zachęcają do zagłębienia się w lekturze, kuszą tajemnicą następnego i następnego opowiadania. No bo kochani, kto nie chciałby poznać „Miecia co na dupy chodził”?

Jak to przy pisaniu o książce z opowiadaniami bywa, więcej zdradzić nie mogę, ale polecam z całego serca. W tej książce każdy znajdzie coś dla siebie. I jak w każdej książce tego typu, znajdziecie tutaj opowiadania które podbiją wasze czytelnicze serca, oraz takie obok których nie przejdziecie obojętnie, choć nie wskoczą na listę TOP z tymi ulubionymi.

Czytaliście? Macie zamiar? 

  • Akurat po tę książkę Ani nie miałam okazji sięgnąć, ale może to dlatego, że ogólnie wolę jednak powieści od zbiorów opowiadań 🙂

    • W tych można się zakochać 🙂 A którą jej książkę możesz polecić ? 🙂

      • Dla mnie najlepszą książką Ani są „Szepty Dzieciństwa”, zresztą na ich okładce jest moja rekomendacja 😉