Bez kategorii | Książki i filmy

Buntowniczka z pustyni – Alwyn Hamilton

3 listopada 2017

Jeśli wiedza była władzą, wówczas niewiedza była największą słabością istot nieśmiertelnych.

Książka zupełnie inna niż wszystkie. Choć na pierwszy rzut oka wydaje się być niczym nie wyróżniającą młodzieżówką, to po jej lekturze śmiało stwierdzam, że jest to jedna z lepszych młodzieżówek po jakie zdarzyło mi się chwycić (a po ten gatunek sięgam coraz rzadziej) . Dlaczego? Zaraz Wam opowiem.

Jako mała dziewczynka uwielbiałam bajki. Piękne Disneyowskie księżniczki, waleczni bohaterowie, odważne zwierzaki, wszystko to stanowiło cudowną część mojego dzieciństwa, w połowie wywodzącą się z telewizora, a w drugiej połowie z książek. No i moi drodzy, czy ktoś z nas nie zna Alladyna, jego złocistej lampy, niebieskiego Dżina, sprytnej małpki Abu i wiecznie marudzącej papugi Jago? Chyba nie ma takiej osoby. A przynajmniej ja nie znam nikogo takiego. Ale do rzeczy. Ostatnio znów mogłam poczuć się jak kiedyś, gdy siadając w sobotni poranek przed telewizorem zachwycałam się pustynnymi klimatami rodem z Agrabahu. Po raz kolejny dałam się wciągnąć do świata w którym króluje gorące słońce i drobny jak pył, piasek. I wiecie co? Jestem zachwycona!

„Buntowniczka z pustyni”, to historia nastoletniej Amani, która po stracie rodziców, zostaje zmuszona do zamieszkania u wujka i jego licznej rodziny. Za dnia pracuje w sklepie wujostwa, noce zaś spędza na snuciu planów, stłoczona w małym pokoiku wraz z pięcioma kuzynkami. Z pewnością orientujecie się w tym jak traktowane są arabskie kobiety. Żadna z nich nie ma swojego zdania, każda z nich jest jedynie dodatkiem do życia mężczyzny, zwykłą klaczą rozpłodową i pomocnicą, bez praw. Ten problem jest po części ukazany w „Buntowniczce”. W chwili gdy jej wuj, postanawia zrobić z Amani, swoją kolejną żonę, dziewczyna postanawia się zbuntować (choć charakterek ma od zawsze) i wziąć swój los we własne ręce. Stawia wszystko na jedną kartę, decydując się, w przebraniu mężczyzny, na wzięcie udziału w turnieju strzelniczym. Za wygrane pieniądze będzie mogła kupić bilet do miejsca, o którym kiedyś opowiadała jej matka. Jednak czy w zamian za lepsze życie, podjęcie ryzyka jest zbyt wygórowaną zapłatą? Podczas turnieju sprawy przybierają niebezpieczny obrót, nasza błękitnooka bandytka Amani przypadkowo poznaje tajemniczego chłopaka Jina. Dziewczyna nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo od tego feralnego wieczoru, zmieni się jej życie. Od teraz walka o życie nie będzie jedynym z jej problemów, otóż Amani zostanie wciągnięta w sam środek politycznej burzy. Rozpoczyna się ucieczka przez pustynię…

Od początku do końca jestem dosłownie oczarowana tą książką. Choć między naszymi bohaterami zaczyna iskrzyć, to jednak nie znajdziemy w tej pozycji, ani kawałka wątku miłosnego (coś się między Amani i Jinem dzieje, ale jest to na tyle subtelne, że na miano wątku miłosnego w pełni nie zasługuje). Za to damy się wyprowadzić w głąb pustyni, gdzie w ciągu dnia można napotkać galopujące Baraqi, gdzie nocami wyłaniają się dziwne i niebezpieczne stworzenia, a każda godzina, ba minuta! spędzona w tym miejscu jest szalenie niebezpieczna. Dodajmy do tego efektowne pościgi, siłę przyjaźni, opisy walk, odważnych i ciekawych i dobrze wykreowanych bohaterów, a zyskamy książkę niezwykle fascynującą, wciągającą i taką którą czyta się bez chwili przerwy.

Podsumowując

„Buntowniczka z pustyni” to idealnie skomponowana mieszanka fantastyki, arabskiej kultury z kropelką Dzikiego Zachodu. Smaku dodają wątki zauroczenia, walki, podróży i rodziny. Nic tylko usiąść w głębokim fotelu z nogami owiniętymi w ciepły koc, i dać się ponieść historii, gdzie piach w butach i gatkach, królują a wola walki jest tak silna, że przetrwa najcięższą próbę.

Czytaliście „Buntowniczkę”? Dajcie znać jak wasze wrażenia <3

  • Piękna okładka! I kocur też fajny 🙂