Co warto zrobić przed wyjazdem ?

Tak jak bardzo lubię podróżować, to tak samo nie lubię się na te wakacje pakować, a od tego jeszcze bardziej nie lubię z tych wakacji wracać i się rozpakowywać. Chyba większość z nas tak ma, prawda?

Dlatego żeby jak najbardziej umilić sobie te powroty, a podczas wyjazdu mieć spokojną, o dom i koteły, głowę, jeszcze przed wyjazdem wykonuję kilka prostych czynności. Jeśli jesteście ciekawi co takiego robię, zapraszam dalej.

Po pierwsze i najważniejsze – Ogarniam chatę

Sprzątam, zaglądam dosłownie w każdy kąt, nie pomijając zamiatania i mycia podłóg. Choć przy kotach może to się okazać jedną z syzyfowych prac, to o wiele przyjemniej jest wrócić do w miarę czystego domu, niż do miejsca po którym przetoczył się koci huragan połączony z przedwyjazdowym bałaganem.

Nie zapomnijcie wyrzucić śmieci, nie ma nic gorszego od koszmarnego smrodku na Dzień dobry!

Po drugie – Wyłączam wszystkie urządzenia

Wszystkie kontakty, ładowarki, mikrofalówki, telewizor oraz inne urządzenia elektryczne odcinam od zasilania. Lodówkę przełączam w tryb Holidays, i ze spokojną głową wypoczywam na urlopie. Warto mieć na uwadze, że nawet w trybie czuwania większość urządzeń pobiera znaczną ilość prądu, a po drugie mam pewność, że podczas burzy nic się nie uszkodzi.

Po trzecie – Zostawiam zapas żwirku i karmy dla kotów

Jeśli ktoś przychodzi do naszych kotów (o dzięki ci teściowo!), to zawsze staram (czasami zapominam, ale mocno nad tym pracuję ;D) się zostawić zapas żwirku i karmy, dla naszej kociej mafii. Koty mają zapewnione przetrwanie, a nowy, tymczasowy opiekun spokojną głowę 😀 Hmmm co jeszcze? Zamykam wszystkie pomieszczenia, do których nie chcę aby koci szpiedzy wchodzili podczas naszej nieobecności. Równa to się oczywiście brakiem kocich łapek i kłaków w miejscach z których na co dzień są wyganiane, czy też nasze kwiatki mają zapewnione przetrwanie.

Po czwarte – odcinam dopływ wody i gazu

Wszelkie główne zawory zakręcam żeby nic mi przypadkiem podczas mojej nieobecności nie wybuchło czy nie wylało jak rzeka z koryta.

Po piąte – nie zasłaniam okien

W wielu poradnikach, czy na wielu stronach będziecie mogli przeczytać, żeby pozasłaniać okna przed wyjazdem. Z jednej strony ma to zapobiec wścibstwu sąsiadów, z drugiej uchronić przed słońcem i nagrzewaniem pomieszczenia.

I jak z jednej strony mogę się z tym zgodzić, tak z drugiej…. Nosz kurczę po kiego dawać znać złodziejowi, że wyjechaliśmy i nikogo w domu nie ma?

Dlatego warto poprosić bliską osobę aby czasem pokręciła się w naszym domu, pozaświecała światła, posprawdzała czy wszystko jest ok, zabrała ulotki i pocztę ze skrzynki.

Może inaczej ma się sprawa gdy mieszkacie w blokach, ale w naszym przypadku, gdzie naszą kamienicę otacza z każdej strony las, taki myk jest bardzo istotny.

Po szóste – ogarniam zaległości i nadganiam zlecenia

Jako freelancer nie mogę pozwolić sobie na przestoje i opóźnienia, dlatego przed planowanym wyjazdem staram się nadrobić wszelkie zaległości, a to co mogę nadganiam do przodu, żeby po powrocie mieć kilka dni zapasu. Ważne jest też ustawienie automatycznych odpowiedzi na przychodzące emaile, które będą informowały wszystkich o naszym urlopie 🙂

Myślę (i mam taką nadzieję, jeśli o czymś zapomniałam a mi się przypomni – uzupełnię), że to wszystko o czym staram się pamiętać przed każdym wyjazdem  🙂

A Wy macie taką przedwyjazdową listę rzeczy i spraw do ogarnięcia?