Książki i filmy

Gałęziste, o lesie w którym nie chciałbyś się znaleźć

8 maja 2017

Nie wierz w nic, co widzisz, słyszysz… i w co do tej pory wierzyłeś…

Jest taki dom, w którym nie chciałbyś spędzić nocy. Z jakiegoś powodu ciemność w nim jest inna. Jeszcze bardziej złowroga niż gdziekolwiek indziej…

Jest takie jezioro, w którym mieszkają nieumarli. Ich przewaga nad Tobą jest prosta – oni nie potrzebują nabierać powietrza…

Jest taki demon, o istnieniu którego wolałbyś nie wiedzieć. Niematerialne uosobienie zła, przed którym nie sposób uciec…

Jest takie miejsce, w którym mieści się ten dom. Miejsce, w sercu którego kryje się też to jezioro i w którym ten demon był od zawsze. To las. Las, w którym za nic w świecie nie chciałbyś się zgubić. Gdy już raz do niego wejdziesz, nie pozwoli Ci wyjść…

Jest taka historia, której nie chciałbyś poznać. Opowieść, która Cię zaintryguje, zaskoczy i przerazi do szpiku kości. Thriller na baśniowych ziemiach Suwalszczyzny.

Odważysz się?

 

Kto śledzi mojego bloga troszkę dłużej, ten dobrze wie, że mieszkam w lesie. Latem, gdy wszystkie drzewa i krzaki (nie ukrywajmy, krzaczorów u nas pod dostatkiem) stają się dumnymi posiadaczami, setek zielonych liści (kleszczy, komarów, o innych robakach nawet nie wspominam), można by się nawet pokusić o stwierdzenie, że mieszkamy w samym środku lasu.

Zaczynając lekturę książki Artura Urbanowicza, nie przykładałam zbytniej uwagi, że cała akcja książki ( a raczej jej większa część), będzie działa się w lesie. Ba! do głowy mi nie przyszło, że to właśnie las okaże się tak bardzo niebezpieczny! Byłam przekonana, że las owszem odegra jakąś rolę, ale nie będzie jednym z … głównych „bohaterów”.

Zabierając się do czytania, myślałam, że mam do czynienia ze zwykłą i niczym niewyróżniającą się książką, która ani nie powala na kolana, ani nie wzbudza chęci odstawienia po pierwszych dwudziestu stronach.

Jakże się myliłam!

Gałęziste, już podczas czytania pierwszych stron wciągnęło mnie na wiele godzin! Kilkakrotnie przerywałam czytanie, gdy jedna z bohaterek ( o której zaraz opowiem ) utknęła w lesie, po tym jak jej samochód odmówił posłuszeństwa. Moja wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach, choć tak naprawdę w danym momencie, po pierwsze nikomu się nic nie działo, po drugie nikt nikogo na strzępy nie rozrywał, po trzecie nie pojawiły się żadne duchy, zjawy, potwory czy monstra.

Jeżeli byliście kiedyś w lesie po zmroku, będziecie wiedzieli o co mi chodzi. Gdy w lesie robi się ciemno, każdy cień, każdy szelest, każdy zarys drzewa, będzie przyprawiał was o zawał. Uczucie czyjejś obecności, sprawi, że o niczym nie będziecie tak marzyli, jak o tym, aby jak najszybciej z tego (!) lasu wyjść! W podobnej sytuacji znalazła się jedna z bohaterek książki.

Annę (bo o niej tutaj mowa) poznajemy w chwili gdy po wielu latach powraca, ze względu na schorowaną matkę, w rodzinne strony. Po drodze do domu, postanawia odwiedzić grób ojca. Wspominać nikomu nie muszę, że podróżuje sama, i jak to naiwne cielę, postanawia, że pojedzie skrótem …. przez las… ? No właśnie. Pośrodku niesamowicie wyboistej drogi, samochód gaśnie, a Anna na piechotę postanawia udać się po pomoc. Zapada mrok. Stare pnie drzew skąpane w blasku księżyca, wyglądają jakby były wyciągnięte wprost z najgorszego koszmaru. Nagle, po jednej stronie drogi, słychać trzaśnięcie gałązki. Anna jest przekonana, że ktoś ją obserwuje, powoli przybliżając się do ścieżki

Jeszcze się zdziwisz. Zdziwisz się, co jeszcze tutaj zobaczysz i co przeżyjesz. Zdziwisz się, jaka jest tego inwencja. Odwoła się do twoich najgłębszych, najbardziej zakorzenionych lęków, o których nawet nie miałeś pojęcia i przed którymi nie masz żadnych szans się obronić. Zdziwisz się, że można niszczyć w ten sposób twój umysł jeszcze bardziej niż z każdym kolejnym dniem sądziłeś. Pożerać go bez pośpiechu, komórka po komórce, jak nowotwór. A przede wszystkim zdziwisz się jeszcze, do czego będziesz zdolny i jakie bariery będziesz w stanie pokonać. Ani się obejrzysz, a zamienisz się w zwierzę.

Karolina i Tomek, postanawiają spędzić Wielkanoc w małej wsi Osinki, mieszczącej się na Suwalszczyźnie. Ich związek przeżywa kryzys, a wyjazd ma być idealnym sposobem, na ponowne rozpalenie przygasającej miłości. Niestety już od samego początku na ich drodze pojawia się wiele problemów. Najpierw Tomek o mały włos nie powoduje wypadku samochodowego, gdy podczas jazdy doznaje ostrego ataku hipoglikemii. Potem po dotarciu do gospodarstwa agroturystycznego, w którym mieli opłacony nocleg, okazuje się, że właściciele wyjechali, kompletnie zapominając o umówionych gościach. Na całe szczęście właścicielce gospodarstwa, udaje się załatwić młodej parze, nocleg u znajomych, w Białodębach. Wiosce o której nikt nigdy nie słyszał.

Według mnie jest to bardzo udany debiut! Przemawia za tym nie tylko, nowy wcześniej niespotykany styl w jakim została napisana, ale również świetnie poprowadzone wątki. To jak autor do samego końca nas zwodzi jest genialne! W pewnej chwili zaczęłam się gubić, zatraciłam orientację nad wydarzeniami które wydawałoby się, że są prawdziwe, a jak później się okazywało były jedynie majakami bohaterów. Świat realny i ten „wymyślony” nierzeczywisty, idealnie się ze sobą łączą. Autor wręcz doskonale zatarł granicę pomiędzy nimi.  Ciągła zmiana tempa akcji, ze spokojnej na szybką, sprawia, że podczas lektury nie można się nudzić.

Charakterne i całkowicie różniące się od siebie postaci, które występują w książce są doskonale wykreowane. Poznajemy ich myśli, ich spojrzenie na niektóre sprawy, oraz mamy wgląd w ich przeszłość. To wszystko sprawia, że albo jednych obdarzamy sympatią, a innych… no cóż, niekoniecznie.

Bohaterzy, którzy wydawali mi się nieprzychylni, okazywali się „tymi dobrymi”, nawet zakończenie mnie zaskoczyło! Byłam przekonana, że koniec książki będzie typowy i przewidywalny, przez co dałam się zaskoczyć. Szczęka opadła mi po kolana! Takiego zakończenia nie obstawiłabym nigdy! 

Złowrogi las.

Mroczne sny.

Słowiańska mitologia.

Mroczna tajemnica Białodębów.

Koniecznie dajcie mi znać, czy czytaliście Gałęziste i co myślicie o tej książce.

A może polecicie mi thriller/horror, który waszym zdaniem powinnam przeczytać.

  • Las + słowiańskość = muszę to przeczytać 🙂 Choć uwielbiam las, to czuję wobec niego też szacunek, bo faktycznie potrafi wzbudzić czasem lekki niepokój. Słyszałam już o tej książce, a teraz jeszcze bardziej na nią zaostrzyłam pazurki:)

  • Strach sie bać 🙂

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Myślę, że to by była lektura w sam raz dla mnie – choć na Twoim miejscu po jej przeczytaniu pewnie niejeden raz pomyślałabym o przeprowadzce w bardziej zaludnione tereny 😉

    • o tak, po przeczytaniu tej książki, na las patrzy się zupełnie inaczej 😀 tyle dobrze, że mamy sąsiadów wokoło i nie jesteśmy całkowitymi odludkami 😀

  • Ogólnie, lubię takie książki, ale troszkę za wiele widzę tu szablonowych pomysłów, które już wiele razy się pojawiły, ale może się mylę, bo książki nie czytałam i to tylko opinia na podstawie Twojej recenzji. Zresztą, trudno jest w obecnych czasach uniknąć podobieństw do innych dzieł, bo chyba wszystko w książkach i filmach już było 😉

    • Masz rację. Jednak sposób w jaki ta książka została napisana, rozgrywająca się akcja, tajemnicza wioska, ludzie, sekta i jedna wielka niewiadoma sprawiają że ta książka jest wyjątkowa. W dodatku autor tak przedstawia wydarzenia że odbiorca sam nie wie gdzie zaczyna sie prawda a gdzie konczy to co nierealne 😉