Kobieta | Rodzina

Kocyk

2 maja 2017

Patrząc na ten kocyk, niczego nie poczujesz. Co najwyżej docenisz niesamowitą miękkość dzianiny z której został wykonany, zapewne spodoba ci się kolorystyka, może wzór. Jednym zdaniem, nie poczujesz żadnych negatywnych emocji, patrząc na ten zwykły, mały kocyk.

W przeciwieństwie do mnie.

Ja, na niego nie patrzę. Pogrzebałam go na dnie szafy i serca. Jego widok nie wzbudza we mnie żadnych pozytywnych uczuć, a jedynie rozdrapuje nie do końca zaleczone rany.

Kiedyś, w chwili gdy go kupowałam i wybierałam, symbolizował nadzieję, szczęście i oczekiwanie na coś ważnego, co miało nadejść. A co nigdy nie nadeszło.

Zaledwie półtora roku wcześniej, gdy podjęliśmy decyzję, że po raz drugi chcemy zostać rodzicami, w najczarniejszych snach nie przypuszczaliśmy, jak wiele przeszkód odgradza nas od tego marzenia. Gdy tylko zobaczyłam ów kocyk, w mojej głowie od razu pojawił się obraz, różowiutkiego maluszka, otulonego tym kocykiem. Musiałam go mieć.

Jeszcze półtora roku temu, byłam przekonana, że mając już jedno, zdrowiutkie dziecko, nic nie stoi na przeszkodzie abym po raz kolejny została mamą. Jakże się myliłam!

Ba! Nawet rok temu, coś takiego jak niepłodność wtórna, było mi zupełnie obce, nieznane lub najnormalniej rozumując nie chciałam przyjąć do świadomości, że ten problem może mnie dotyczyć.

Byłam święcie przekonana, że problem z zajściem w ciąże, jest chwilowy, związany za stresem, lub czymkolwiek innym, tylko nie z niepłodnością wtórną. I tak, zaczęły się wielogodzinne posiedzenia w kolejkach do lekarzy, ciągłe zmiany tychże specjalistów, kolejne badania, leki, starania i łzy.

Niepłodność wtórna potrafi namieszać nie tylko w codziennym życiu, ale też w psychice. Ciężko jest zaakceptować fakt, że musimy zmierzyć się z tym problemem, bo nasz umysł i serce, uparcie mówią, że nie jest to możliwe, że ten problem nas dotyczy.

Czasem chciałabym się poddać, i nie wstydzę się tego, bywają sytuacje w których mówię „mam dość”, „koniec, więcej nie wytrzymam”, czy „to wszystko nie ma sensu, i tak się nie uda”. Niejednokrotnie dopadają mnie myśli, że coś ze mną jest nie tak… W głowie mi się nie mieści, że mając już jedno dziecko, nie mogę mieć drugiego.

Przed nami jeszcze długa droga. Choć jak już wspominałam, dopadają nas chwile zwątpienia, nie poddajemy się.

Jeśli masz problem z zajściem w drugą lub kolejną ciąże, możesz mieć, tak jak i my, problem z niepłodnością wtórną. Dlatego zamiast zdawać się na opinie często niedoświadczonych w tym problemie lekarzy pracujących w przychodniach, odwiedź klinikę specjalizującą się w leczeniu niepłodności, otrzymasz tam fachową pomoc, diagnostykę i wsparcie w walce o maluszka.

Niepłodność wtórna może dotknąć, dosłownie każdego. Najczęstszymi przyczynami niepłodności i niepłodności wtórnej, są długo trwały stres, wieloletnie odkładnie decyzji o drugim (pierwszym) dziecku, co prowadzi do osłabienia komórek jajowych, oraz plemników, nadwaga i otyłość, a także znaczna utrata wagi. Wszelkie infekcje, osłabienie organizmu, zbyt szybki tryb życia, zła dieta.

Przyczyn jest wiele, dlatego ważne jest aby odkryć przyczynę niepłodności, zwalczyć złe nawyki i nie poddawać się.

Pamiętajcie, że szczęście, choć czasem trudno osiągalne, może być na wyciągnięcie ręki.

  • No tak, ta niepłodność wtórna i nas dotyczy 🙁 kto by pomyślał, że mając już jedno dziecko nie damy rady miec drugiego 🙁

  • Ja mam problem z zajściem w drugą ciążę, ale nie fizyczny, a psychiczny… Chciałabym drugie dziecko, ale mam ogromną traumę związaną z pierwszą ciążą i porodem i strach jest dla mnie barierą, którą trudno przełamać, ale powoli do tego dojrzewam.

    • W takim razie trzymam kciuki za podjęcie dobrej decyzji 🙂

  • Kochana, zawsze czuję się odrobinę nieswojo, czytając tak osobiste wpisy. A jednak wiem, że mają one oczyszczającą moc. Poruszasz temat, z którego wiele osób nie zdaje sobie sprawy. Bo jak to: raz się udało, a drugi nie? Dlaczego? Tymczasem nasze organizmy potrafią nam spłatać niespodziankę. I to nie zawsze pozytywną. Trzymam za Was mocno kciuki i wierzę, że się uda!

    • Dziękujemy! Czasami trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu i poruszyć trudny temat, żeby oswoić innych z problemem, pokazać, że on istnieje, a nawet udowodnić następnym, że nie są sami w walce o swoje szczęście.

  • Bardzo osobisty post, dający jednak nadzieję na pozytywne zakończenie. Trzymam za Was kciuki!