Podróże

Zagraniczne wycieczki szkolne, dlaczego jestem na TAK

28 marca 2017

W tym roku, jak już niektórzy z Was wiedzą, podczas pierwszego szkolnego zebrania, dałam się wciągnąć do klasowej trójcy. W sumie stało się to przez całkowity przypadek i o fakcie dowiedziałam się dnia następnego, od Młodej krzyczącej od wejścia „Maaaamooooo, a pani mówiła, że jesteś PRZEWODNICZĄCĄ!!!”….

Ale mniejsza z tym 😀 Stało się, nie wnikajmy jak.

Ostatnio na Radzie Rodziców, został poruszony temat wycieczek klasowych, wszystko było pięknie, do chwili gdy nasz dyrektor, nie zaproponował tych zagranicznych.

Większość rodziców była oczywiście na NIE. Dlaczego? W sumie tego się nie dowiedziałam, choć naprawdę mocno wsłuchiwałam się w dyskusję. Nie bo NIE i koniec kropka.

Bądź tu mądry człowieku i przyodziej strój jasnowidza, wtedy może się dowiesz.

Nie muszę też chyba zaznaczać, że byłam w nielicznej grupie, chętnej wysłać pociechę na zagraniczną wycieczkę?

Dlaczego jestem na tak?

#Nauka samodzielności

Nasze dziecko od najmłodszych lat, powinno być uczone samodzielności. Jak z tym jest wiadomo, różnie bywa. Ktoś może powiedzieć, że sam może wyjechać z dziećmi zagranicę. Owszem, może. Jednak czy zawsze i wszędzie, nasze dzieci będą jeździły z nami? Jak się odnajdą w starszych klasach, gdy jako jedyne po raz pierwszy, samodzielnie wyjadą gdzieś dalej bez rodziców?

Z całą pewnością będą niepewne każdego kroku!

Podczas wyjazdu, dziecko będzie miało okazję sprawdzenia i wyćwiczenia swoich umiejętności (dobór odpowiednich ubrań, samodzielne umycie włosów, organizacja dnia), a także obserwując inne dzieci z pewnością się czegoś nauczy. Po powrocie będzie pewniejsze tego co robi, stanie się śmielsze i pewniejsze siebie.

Dlatego uważam, że im wcześniej, nasze pociechy wyruszą na wycieczki szkolne, te krajowe jak i zagraniczne, to tym lepiej dla nich.

#Integracja z rówieśnikami

Nic tak nie integruje jak klasowe wycieczki. Na wycieczce dzieci spędzają razem więcej czasu, niż podczas codziennych zajęć i przerw. W dodatku mają ogromną możliwość lepszego zapoznania się z koleżankami, z którymi w szkole nie miały zbyt częstego kontaktu.

#Nauka i poznanie innych kultur

Podczas wycieczki zagranicznej, nasze pociechy, mają doskonałą możliwość poznania otaczającego ich świata „na żywo”, a nie jedynie z książek. Młoda jest przeszczęśliwa gdy w szkole omawiane są miejsca, w których ona już była, i które rozpoznaje na zdjęciach i może podzielić się z dziećmi, swoimi wrażeniami. Podobnie jest podczas wycieczki, gdy dzieci uczą się o innych kulturach, krajach, zwiedzając i słuchając przewodnika, niż siedząc nad książką, w ławce szkolnej.

#Nauka języka

Nie istnieje lepsze sprawdzenie swoich językowych umiejętności, jak podczas wyjazdu, chcemy kupić pamiątkę, i nie mając innego wyboru, musimy mówić w obcym języku.

Tak samo ma się do nauki, podczas wycieczki osłuchujemy się danego języka, oraz przyzwyczajamy się do niego (oswajamy z nim). Jeszcze lepiej gdy szkoły decydują się na wycieczki z warsztatami językowymi, np. wycieczki szkolne do Anglii, wtedy nasze dzieci, nie tylko zwiedzają ale również uczą się języka i wykorzystują nabyte umiejętności w codziennych sytuacjach.

#Aktywne spędzanie czasu

Każdego dnia nasze dzieci, muszą chodzić do szkoły. Gdy wracają, odrabiają lekcje, uczą się na dzień następny, i niestety, często jest już wieczór, trzeba iść spać. Weekendy wcale nie są lepsze. Często rodzice pracują, są zmęczeni, trzeba też przyszykować się na większy sprawdzian, lub po prostu pogoda jest koszmarna i uziemia nas w domu. Dlatego podczas wycieczki, dzieci mają możliwość skorzystania z dodatkowych atrakcji. Może to być wypad na basen, zorganizowana gra w paintballa, dyskoteka, gry integracyjne, czy zupełnie coś innego. Nawet zwiedzanie, jest przyjemną aktywnością. Zazwyczaj wycieczki szkolne są w 100% zaplanowane w sposób, aby naszym pociechom się nie nudziło.

Mogłabym tak wymieniać i wymieniać, ale przyznajcie sami, że już te korzyści sprawiają, że zagraniczne wycieczki, nie są takie straszne, jakby się mogło wydawać. Rozłąka jest trudna, wiem. Sama byłam przerażona, gdy Młoda w tamtym roku wyjechała na zieloną szkołę, jednak byłam bardzo dumna, gdy tak świetnie sobie radziła, a nawet nie chciała jeszcze wracać!

Z rozmów z innymi mamami, wiem, że nawet ich dzieci, które płakały, tęskniły, teraz na każdą wycieczkę szkolną, jadą z większym zapałem i chęcią. Stały się pewniejsze, ponieważ wiedzą, że wycieczka może być fajną przygodą, tak samo jak powrót, do wytęsknionych rodziców 🙂

Dlatego rodzice, dajcie szansę swoim dzieciom, na poznawanie świata. Najgorszy jest ten pierwszy krok, potem może być już tylko lepiej 🙂

  • Ja nie jestem przekonana jeśli chodzi o szkolne wycieczki zagraniczne, bo pamiętam swoje szkolne wycieczki na różnych etapach nauki i niestety nauczycielom ciężko było zapanować nad grupą w jednym z miejsc w Polsce, a co dopiero za granicą? Poza tym trzeba brać pod uwagę rożne niebezpieczeństwa. Często również słyszę argumenty, że źle się może stać wszędzie, ale totalnie do mnie nie trafiają takie argumenty, że złe rzeczy mogą zdarzyć się w każdym miejscu… Gdy dziecko jest bliżej, zawsze mamy większą kontrolę nad sytuacją i w razie czego możemy mu pomóc i po prostu być obok. Jeśli chodzi o wycieczkę za granicę, to już nie jest tak różowo. Kolejną sprawą może być brak zaufania do wychowawców. Choć to oni są odpowiedzialni za nasze pociechy na takich wyjazdach, to co jeśli okaże się, że w sytuacji skrajnego zagrożenia dadzą ciała? Integracja, nauka poprzez zabawę i aktywność są super, ale wolę bliżej niż dalej, tak na wszelki wypadek. Moja mała za 2,5 roku idzie do szkoły i szczerze Ci powiem, że już się zastanawiam jak to będzie? Mimo wszystko już czuję, że moje zaufanie będzie totalnie ograniczone.

  • Czy dziecko aby na pewno podszkoli obcy język? Wydaje mi się, że ten
    aspekt jest przeceniony, a rodzice wyobrażają sobie nie wiadomo co po
    takiej wycieczce. Prawda jest taka, że nauczyciele będą wszystko
    organizowali, przeprowadzali z miejsca na miejsce, przewodnik będzie
    objaśniał. Na obozie językowym – owszem, na koloniach za granicą – być
    może, ale na kilkudniowej wycieczce, nie sądzę, by było wiele okazji dla
    dzieci, by praktykowały obcy język.
    A samodzielności, jak napisała Geocacherka, można się nauczyć na Mazurach.

  • Chyba najbardziej to poznawanie innych kultur i obyczajów jest kształcące. Ale bariery finansowe niestety są sporo. Ja jestem bardzo za wszystkimi formami wymiany. A wszystkie podróże kształcą!

  • Macierzynstwo-raz!

    Ja również jestem na tak! 🙂 Wycieczek szkolnych zagranicznych miałam mało, ale od 9 roku życia jeździłam i zwiedzałam świat z zespołem ludowym, w którym tańczyłam i dziękuję rodzicom, że mi na to pozwalali 🙂

  • Jak najbardziej dzieci powinny wyjeżdżać tez ze granice. To bardzo poszerza horyzonty ☺

  • Ja jestem zdecydowanie za wycieczkami zarówno krajowymi jak i zagranicznymi. Jesli do tego koszta sa takie, że mogą pojechać wszystkie dzieci w klasie.

  • Hanna Lasota

    Jestem na tak 🙂 pod warunkiem ciekawej i dobrze zorganizowanej wycieczki. Inna kultura, język /można przyjemne z pożytecznym połączyć/. Podstawa dzieci nie mogą się nudzić.

  • Też popieram zagraniczne wycieczki. Mega nauka samodzielności i możliwość poznania innych kultur, języka. Już nie mogę się doczekać aż wyślę moją córkę na takie wakacje 🙂

  • Elwira Zbadyńska

    Za moich czasów.. haha.. jak to brzmi 😉 szczytem zorganizowania klasowego były Czechy i Niemcy 😉 Super, że obecnie dzieci mają większe możliwości wyjazdowe.

  • Jak we wszystkim są plusy dodatnie i plusy ujemne :D:D
    Samodzielności i integracji z rówieśnikami może nauczyć się zarówno na kolonii na Mazurach czy podczas zielonej szkoły zdobywając szczyty Sudetów. Ale fakt, będąc za granicą pozna inne kultury, nauczy się tolerancji i podszkoli język obcy, który w obecnych czasach jest bardzo ważny.
    Może inni rodzice boją się, że taki wyjazd będzie droższy. Może mają głęboko zakodowane w głowie że zagranica = drożyzna i chcą uniknąć wydatków? Albo boją się, bo w TV ciągle trąbią o atakach terrorystycznych. Niestety nasze społeczeństwo nie jest otwarte na nowości, a do każdej niestandardowej koncepcji podchodzą jak pies do jeża. Łatwiej powiedzieć nie bo nie niż zgłębić temat 🙂

    • niestety uprzedzenia w większości przypadków biorą górę 🙁

  • Ja, jako nastolatka byłam na obozie w Hiszpanii i w sumie byłyśmy tam z koleżanką najstarsze, bo większość dzieciaków była jeszcze z podstawówki i było bardzo fajnie. Gdyby nie ten oboz to bym nigdy pewnie Hiszpanii nie odwiedziła 🙂

    • Dlatego uważam, że takie wycieczki dają dzieciom ogromną szansę poznania świata 🙂