Kosmetyki które pokochałam miłością dozgonną

Jestem kobietą i tego faktu nie da się ukryć. Jak każda kobieta, uwielbiam drobiazgi (pisałam o tym tutaj), bibelociki, kwiaty i …. kosmetyki ! Podkłady, pudry, odżywki, balsamy, kremy i kremiki, tego wszystkiego, w mojej kosmetyczce zabraknąć nie może. Jednak ze względu na to, że stała w uczuciach (tych do przedmiotów) nie jestem, to co rusz na mojej toaletce pojawiają się nowości.

Ostatnio odkryłam genialne kosmetyczne cudeńka, które musicie poznać, obowiązkowo 🙂 Jestem pewna, że u mnie zagoszczą na długo, a jak będzie u was? Dowiedzmy się !

Pięknie pachnące, lekkie, idealne pod makijaż serum od Ziaja. Bardzo szybko się wchłania, pozostawia skórę wygładzoną, delikatną i co najważniejsze zapewnia efekt odświeżonej i wypoczętej skóry. W ostatnim czasie moje życie wkroczyło na inne tory, znacznie szybsze i o wiele bardziej intensywne niż wcześniej. Niestety odbiło się to na mojej skórze, włosach i cerze. Jednak to serum, daje sobie radę, nawet z moją nieco wymagającą skórą.

Kolejnym odkryciem kosmetycznym, do którego będę często wracała, jest rewelacyjny i niezwykle skuteczny Enzymatyczny peeling dotleniający od Bielenda. Przy pierwszym użyciu, nie miałam co do niego zbyt dużych nadziei. Tego typu produktów na rynku kosmetycznym, jest cała masa. Jedne działają lepiej, inne gorzej, jednak żaden z nich nie robi efektu wooww.

Po nałożeniu na twarz, kosmetyk zaczyna tak jakby leciutko się pienić, co sprzyja wypchnięciu zaskórników, usunięciu martwego naskórka i wygładzeniu skóry. Efekt jest świetny, i już teraz zużywam 4 opakowanie 🙂

Na odświeżoną i dobrze oczyszczoną twarz, warto nałożyć maskę. Sama często używam różnych masek od Beauty face. W swojej ofercie mają maski w płachcie i żelowe, do skóry mieszanej, wrażliwej czy dojrzałej. Jednym zdaniem, do wyboru do koloru. Nigdy nie podrażniły mojej skóry, dlatego należy im się duży plus. Tym razem zdecydowałam się na maskę z mlekiem i proteinami.

Przyjemny zapach, efekt wygładzenia i nawilżenia, oraz spowolnienie procesów starzenia, kupiły mnie na dłużej.

Jak każda kobieta, bez makijażu nie lubię paradować po mieście. Jednak nie chcę aby moja twarz wyglądała jak maska. I tutaj zazwyczaj w drogerii, zaczyna się poszukiwanie podkładu, który nie tylko będzie wyglądał naturalnie, nie będzie uwidaczniał suchych skórek, ale także zmatowi strefę T. Przez zupełny przypadek natrafiłam na dream matte mousse od Maybelline.

Konsystencja musu, podczas aplikacji staje się pudrowa, jest niezwykle przyjemna i szybka w nakładaniu, i co zaliczam na duży plus, podkład nie ma zbyt wyraźnego zapachu.

Uwielbiam kosmetyki, są to drugie zaraz po książkach, rzeczy które najchętniej kupuję 🙂

A Wy jakie kosmetyki ostatnio odkryłyście, lub które lubicie najbardziej ?