Książki i filmy

Szeptucha – K.B. Miszczuk – Wydawnictwo W.A.B.

15 stycznia 2017

W tym kończącym się tygodniu, CUDEM udało mi się uniknąć bolesnej zagłady, zadanej mej osobie z ręki Małża. Powtarzam CUDEM, wszystkie bookowe paczki, przybywały tuż po tym, jak Małż wybywał do pracy 😀 Właśnie takim sposobem, wzbogaciliśmy się o ponad 150 cudnych booków 😀

Wyobraź sobie, że żyjesz w Królestwie Polskim, bowiem Mieszko nie przyjmuje chrztu. Wiara w słowiańskich bogów, jest silna i żywa (jak chęć mordu odczuwalna przez Małża, gdy kupię kolejne książki). A gdy wybierzesz się na spacer do lasu, możesz spodziewać się spotkania pierwszego stopnia, z rusałką, wąpierzem, utopcem lub niejakim leszym.  Właśnie w takiej Polsce, żyje Gosława Brzózka, dla przyjaciół Gosia.

Ta książka chodziła za mną bardzo długo. Już w chwili premiery, nie mogłam oderwać oczu od tej pięknej okładki. W dodatku, jest to okładka, która spójnie komponuje się z treścią książki. Nie wiem, na ile będzie to widoczne na zdjęciach, ale pod wpływem światła, w niektórych miejscach na przodzie i tyle książki, pięknie błyszczy się kwiat paproci. Jest on lekko wypukły i tak jakby nadrukowany, przezroczystym lakierem. Zresztą, co ja tu będę pisała, sami zobaczcie !

Normalnie zaszczyt mnie kopnął. Ciągle mam siniaka na tyłku…

Skoro popodziwialiśmy okładkę,czas przyjrzeć się bliżej naszej głównej bohaterce i jej przygodom 😉

Otóż, Gosia właśnie skończyła, szkołę medyczną i odebrała dyplom. Jednak do wymarzonej kariery lekarki, brakuje jej tylko odbytego rocznego stażu. Stażu, który niestety jest OBOWIĄZKOWY, i musi odbyć się u Szeptuchy.

Nasz władca, na szczęście całkiem rozgarnięty, dobrze włada olbrzymim krajem. Nawet udało mu się podpisać pakt o nieagresji z Mocarstwem Rosyjskim. Oni nie mają już cara. Bardzo inteligentnie obalili go jakiś czas temu i teraz dostają za swoje. Podatki takie same plus nie można już pędzić samogonu, bo prezydent zakazał.

Kim jest szeptucha?

Najprościej można by było przyrównać taką kobietę do znachorki. W świecie stworzonym przez autorkę, jest to najczęściej kobieta (często po szkole medycznej, choć nie zawsze), która jako pierwsza ma kontakt z pacjentem. To od niej zależy, czy koniecznie jest dalsze  leczenie chorego u lekarza, czy wystarczą jedynie ziółka i tajemnicze rytuały.

Gosia jako bardzo nowoczesna dziewczyna, z miasta, zupełnie nie wierzy w bogów, postaci rodem z bajek, ani tym bardziej w leczenie za pomocą ziół. Dlatego zderzenie z wciąż żywymi tradycjami, wyprawami po zioła do lasu, czy samymi bogami i postaciami rodem z legend, jest dla Gosi czymś trudnym do zaakceptowania. Nawet nie wspominam, o masie wpadek jakie dziewczyna zalicza, przy każdej okazji.

Co my tu jeszcze mamy?

Świetnie wykreowaną postać szeptuchy, do której na staż, trafiła Gosława. Kobieta opiekuńcza i zarazem mocno sarkastyczna. Nie brakuje jej poczucia humoru, zawziętości i matczynej troski, choć nieco dziwnie okazywanej 😀

Okazało się, że w piwnicy swojej willi posiada całkiem niezły sprzęt do tropienia i zabijania upirów. Miała w swoich zbiorach między innymi sieć z cienkich żeliwnych kółeczek, mnóstwo pistoletów, noży, toporów i maczet (tak, maczet), a także sporo sprzętu do tortur, którego nie powstydziliby się średniowieczni łowcy czarownic i hiszpańska inkwizycja razem wzięci.
Gdy Mieszko wszedł do jej piwnicy, miał minę zachwyconego dziecka. A na widok średniowiecznego dwuręcznego miecza prawie zaczął podskakiwać z radości.

Postać Mieszka, ucznia żercy, tajemniczego i nieziemsko przystojnego młodego mężczyzny. Który w życiu Gosi, nie pojawia się przez przypadek. W sumie nic co się dookoła niej dzieje, nie dzieje się przez przypadek.

O, cholera jasna! Poczułam, że robi mi się gorąco.
Jakiż on jest przystojny! To powinno być zabronione. Tacy mogą być tylko aktorzy i piosenkarze, których nie da się dotknąć.
Bo ja miałam wielką ochotę go dotknąć.

Podsumowując

Żeby zbyt dużo, wam nie zdradzić, napiszę jeszcze tylko, że książka jest świetna. Prześmieszne sytuacje i dialogi, tajemnicze postacie i główna bohaterka, która nie tylko cierpi na wyjątkowy hipochondryzm, dziwny rodzaj fobii kleszczowej, oraz brak umiejętności podrywania.

Kto wie, może tak naprawdę nie jest zboczeńcem, tylko miłością mojego życia? Na wszelki wypadek lepiej go do siebie nie zrażać.

– Pasujesz do swojego konia – palnęłam rozpaczliwie, byle tylko zmienić temat.
Od razu pożałowałam swoich słów. A jednak istnieją granice poniżenia, których jeszcze nie przekroczyłam.
– Słucham? – zdziwił się.
– Chodzi mi o to, że obaj jesteście potężni – brnęłam dalej.
– Dobrze, przyjmę to jako komplement.

Już niebawem na blogu pojawi się Noc Kupały  <3

czytaliście  ?

buziaki

Paula <3

ps. mega fajne wyzwanie znajdziecie na blogu Poligon Domowy <3

<klik>

  • Sporo słyszałam o tej ksiażce, zaciekawiłaś mnie swoją recenzją, myślę, że mogłaby mi się spodobać 🙂

    • jestem więcej niż pewna, że by ci się spodobała 🙂

  • czyli wyglądało to tak, że paczka przychodziła, rozpakowywałaś, układałaś na półkach po czym wracał Małż i mówił: „chyba coś się tu zmieniło” a Ty: „nie, kochanie, tylko troszkę poprzestawiałam książki na półkach”? XD Szeptuchę mam w obowiązkowych planach <3

    • dokładnie tak to wyglądało, choć nie było łatwo 😀

  • Jeju, nie słyszałam o tej książce, ale z wielką chęcią bym przeczytała 😀

  • A już myślałem, że to prawdziwa opowieść 😉

  • hmmm, recenzja zachęca 🙂