Lifestyle | Rodzina | z życia wzięte

Dziadkowie, nie bądźcie jak ta kłoda rzucana pod nogi, młodym rodzicom !

31 października 2016

Z całego serca dziękujemy Wam dosłownie za wszystko.

Dziękujemy za poświęcony nam czas, gdy brakuje nam już sił.

Za każdą dobrą radę, gdy nie wiedzieliśmy co robić.

Za opiekę nad naszymi dziećmi, gdy chcieliśmy mieć chwilkę dla siebie.

Za wsparcie, za pomoc, za to, że jesteście – DZIĘKUJEMY!

Jednak, w niektórych sytuacjach, prosimy – NIE WTRĄCAJCIE SIĘ.

Jeśli z naszymi dziećmi ustalamy pewne zasady. Co wolno, a czego nie. Kiedy jest odpowiednia pora na słodycze, bajki. Jeśli coś przeskrobią i mają karę, nie wprowadzajcie zamieszania i chaosu, podważając autorytet, którym jesteśmy MY RODZICE, Waszych wnuków!

Nie dawajcie za naszymi plecami słodyczy, skoro wyraźnie tego zabroniliśmy. Po pierwsze i najważniejsze, słodycze nie są zdrowe, nie są żadną dobrą przekąską czy nagrodą za dobre zachowanie. Po drugie, jest to ustalona przez nas zasada, łamiąc ją na oczach naszych dzieci, uświadamiacie im, że nie muszą nas słuchać. Że słowo rodziców, jest g…wno warte.

Jako rodzice, sami dobrze wiemy co dla naszych dzieci jest najlepsze. Jaką rozrywkę im zapewnić aby wspierać ich prawidłowy rozwój. Z pewnością nie będą to bajki czy programy telewizyjne. Jeśli chcecie nam pomóc, odciążyć na chwilkę, weźcie wnuki na spacer, na plac zabaw, poczytajcie z nimi książki.

Twierdząc, że jesteśmy surowi, bo wielu rzeczy zabraniamy waszym wnukom, nie postępujecie obiektywnie. Nie gniewajcie się jeśli zranimy was, nie pozwalając wam na „rozpieszczanie”, na negowanie ustalonych przez nas zasad. Trudno, możecie się nawet obrazić, jeśli tak będzie wam łatwiej.

W chwili swej złości, nie myślcie o nas źle. Jednak gdy złe emocje was opuszczą, zastanówcie się. Czy nie mamy przypadkiem racji ? Czy chcemy krzywdy naszych dzieci?

Uwierzcie, to nie nam robicie na złość.

Czy nie możemy stworzyć zgranego teamu, dla dobra tych, na których nam najbardziej zależy? Waszych wnuków i naszych dzieci ?

download

Miałam to nieszczęście, że wychowywałam się w domu, w którym mama i babcia zacięcie ze sobą walczyły. Każde słowo mojej mamy, było podważane przez babcię. Nawet sobie nie wyobrażacie jaki miałam mętlik w głowie!

Dopiero teraz, z perspektywy czasu, jako dorosła kobieta widzę ile moja mama miała racji, w wielu momentach, w wielu sytuacjach.Nawet gdy mi czegoś zabraniała, czy nawet nie pozwoliła czegoś wziąć czy dać, wiem, że robiła to dla MOJEGO DOBRA. Jednak wtedy tego nie dostrzegałam.

Widziałam natomiast i słyszałam jak babcia, podważa słowa mojej mamy, która wtedy w moich dziecięcych oczach, rosła do wielkości TYRANA, potwora wręcz, który wszystkiego mi zabrania.

Właśnie to zachowanie mojej babci, wpłynęło również na to, że jako dziecko i nastolatka nie miałam dobrego kontaktu z moją mamą. Nie słuchałam jej, dosłownie z nią walczyłam. Ile ja przez to straciłam! Ile łez wylałam, nie czułam od mamy wsparcia, pomocy i bliskości, ponieważ mój mózg traktował ją jak zło wcielone.

I Bóg mi świadkiem, że nie dopuszczę do takiej sytuacji w związku z wychowaniem mojej córki.

Jeśli którejś z babć czy któremuś z dziadków, nie pasują moje zakazy, moje starania aby Młoda rosła zdrowo bez słodyczy, durnych i wyżerających mózg bajek, nie podobają im się nasze codzienne rytuały. TRUDNO. Możemy ograniczyć kontakty do chwili aż Szanowni dziadkowie, znajdą swoje miejsce w szeregu i stworzą z nami RODZICAMI team, który wspólnie, jednym głosem będzie walczyć o dobrą przyszłość ich wnuczki a naszej córki.

Tyle w tym temacie.

Choć moja teściowa, jak i moja mama na rzęsach stają aby być jak najlepszymi babciami, to czasem zaliczają drobne wpadki. To jest całkowicie normalne i zdarza się każdemu. KAŻDEMU.

Ważne jest to, żeby porozmawiać, wytłumaczyć dlaczego postępujemy tak a nie inaczej. Dopiero w chwili gdy nasze rozmowy nie przynoszą efektu, trzeba rozluźnić kontakty. Grzecznie. Dla dobra dziecka.

pozdrawiam

P.

  • Anna Prokopowicz

    Bardzo ważne jest by stworzyć zgrany zespół, ale do tego potrzeba chęci z obu stron. Czasem rodzice też muszę trochę odpuścić i stworzyć obszar w którym dziadkowie mogą bezpiecznie rozpieszczać swoje wnuki.

  • Ja mam to szczęście, że tworzymy z dziadkami zgrany team. Nie mam na co narzekać. 😉

  • Z jednej strony jak najbardziej masz rację, ale z drugiej strony… Fajnie w ogóle mieć dziadków, którzy mają wnuka jako oczko w swojej głowie, który jest rozpieszczany…. <3

  • ON ONA I DZIECIAKI

    Każdej babci zdarzają się pewnie drobne wpadki. Na szczęście moi rodzice się starają, a teściowie mieszkają daleko 🙂

  • Super, że o tym piszesz 🙂 Ostatnio bardzo często natykam się na problem dziadków (głównie w temacie słodyczy) u moich czytelników… Twój apel to miód na moje uszy, chciałabym by chociaż malutki procent dziadków go przeczytał.
    Dziś nawet pisałam o tym problemie u siebie na FB! Próbuję rozgryźć, jak zmienić nastawienie dziadków…na razie przychodzi mi do głowy jedynie zmiana naszych metod rozmowy z nimi. Dobrze poprowadzona rozmowa może pomóc 🙂 Choć nie zawsze i nie wszystkim…

  • Elżbieta Kuźmińska

    Racja, często współpraca bywa ciężka, ale również wie, że jako młody rodzić często stawałam się wszechwiedząca. teraz na wiele, rzeczy patrze inaczej i moja współpraca z dziadkami jest o wiele lepsza.

  • Bardzo ważny temat, szczególnie że jesteśmy po wizycie u dziadków, którzy oczywiście potajemnie dawali naszym dzieciom słodycze. Wkurza mnie to maksymalnie. Też zamierzam porozmawiać o tym na poważnie.
    No i nie wiem co gorsze dla dzieci, to że dostają słodycze potajemnie, czy że podważany jest autorytet rodzica 🙁

  • Mam wrażenie, że wiele nieporozumień z dziadkami wynika z ich niewiedzy i wystarczy wytłumaczyć jakie są skutki takiego czy innego zachowania, aby problem zniknął. Rozmawiajcie, polecam 🙂

  • Podpisuję się pod Twoim apelem obiema rękoma i nogami. Ja mam spory problem z treściami, którzy uważają, że wnuczce wszystko wolno. Dosłownie wszystko. Aż do.tego stopnia, że po dniu z nimi spędzonym, ja nie poznaję własnego dziecka i jak jej nie chcę dać pączka zamiast obiadu, to słyszę, że ona chce do babci, bo babcia jej daje. Trudna to relacja.

    • u nas jest to samo, Młoda jest innym dzieckiem po wizycie u babci …. koszmar !

  • Ja jeszcze nie mam dzieci, ale mój brat ma małą córeczkę (3latka) i moja matka czasami wybucha, podważa całkowicie, co robi brat razem żoną, poucza ich co i jak mają robić i poważa ich decyzje przy dziecku. Jeśli ich metody wychowawcze sprawiają, że mała czasem płacze, to moja matka mówi, że absolutnie nie pozwoli na coś takiego w swoim domu. Masakra. Ja też ich metod nie pochwalam, ale trzymam jape na kłódkę, a jak już chcę coś powiedzieć to staram się delikatnie zapytać, czy nie myśleli, że może zdrowiej by było, żeby dziecko nie piło tyle Kubusiów i Waterów tylko więcej wody, ale absolutnie nie mówię – robicie chujowo, powinniście robić tak – a tak robi moja matka.
    Dobrze wiem, że jeśli ja bym miała dziecko nastąpiła by ta sama sytuacja, moja mama lubi dawać dzieciom słodycze, mnóstwo jedzenia, nie zdrowego, ja i brat mamy dużą nadwagę i jestem pewna, że nie zrozumiałaby gdybym powiedziała jej, że mojemu dziecko nie wolno słodyczy. Wmawiała by mi i wszystkim jakim jestem tyranem zabraniającym dziecku WSZYSTKIEGO – dokładnie to, co napisałaś. Taka sama jest moja babcia.
    Tu możliwości izolacji nie ma niestety, bo mieszkamy wszyscy razem w jednym domu (ja na górze w mieszkaniu, a brak razem z matką).
    Ciężka to jest sytuacja, moja mama czasami się opamięta i wie, że nie powinna, ale jest temperamentna i często nie wytrzymuje i przez to ciągłe awantury:(.

    • faktycznie sytuacja trudna. Najlepiej by było gdybyście rozwinęli skrzydła na tyle by nie mieszkać z mamą.
      Wiem, że jest to trudne, jednak chyba jedyne i najlepsze rozwiązanie :*

  • Mogłabym dużo ci opowiedzieć kochana 🙂 Tyle w temacie!

  • bilikid.pl

    Istotne słowa, zastanawiam się jak teraz zrobić, żeby dziadkowie przeczytali 🙂

  • Dokładnie jest tak jak piszesz – to nie rodzicom dziadkowie robią na złość, a krzywdzą tak naprawdę dziecko. Zawsze sobie myślę, że wiedząc tyle ile wiem teraz, będę najmądrzejszą babcią na świecie, ale czas pokaże 🙂

    • sama mam nadzieję, że ten dziadkowo babciny styl i mnie w przyszłości nie pochłonie 😀

  • Ja mam trochę inaczej bo moja mama nie żyje i nie poznała wnuków, a tata jest inwalidą… Z kolei teściowa nadrabia za dziedków kilkakrotnie. Mimo,że kobieta jest dobra, to czasem za mocno się angażuje i musiałam brutalnie wyznaczyć granicę – nierespektowana naszych metod wychowywania dzieci.

    • moja teściowa jest fajna,ale czasem przegina i wielokrotnie musimy jej przypominać gdzie leży granica

  • Mnie chyba najbardziej boli taka sytuacja, kiedy dziadkowie są tylko „na chwilę”. Nie mają pojęcia co dzieje się w życiu ich wnuków, jakie zasady wprowadzili rodzice, na co kładą nacisk, a co jest dla nich mało istotne. I kiedy nadchodzi taka „chwila z dziadkami” życie dziecka obraca się o 180 stopni – nie ma pojęcia co jest dobre, co złe, dlaczego mama/tata mówią co innego, a dziadkowie co innego, dlaczego mama kładzie spać o 20, a babcia pozwala szaleć do 22, dlaczego tata gotuje prawdziwy obiad, a dziadek zabiera na pizzę (zbyt często). O słodyczach nie wspomnę…
    U nas też było ciężko, jeszcze tak niedawno, ale w końcu udało się wypracować pewien kompromis – Babcie pytają. Po prostu pytają, zanim się spotkamy. „Czy mogę zabrać wnusię na ciacho?”, „Co dziewczynki najchętniej jedzą?”, „Czy wnusio pije herbatę? Jaką?”
    Tak jest łatwiej, lepiej i spokojniej…. Dla każdego, a przede wszystkim dla naszych Skarbów 🙂

  • Z rodziną bywa różnie, ale ja nie narzekam, trafili nam się całkiem nieźli dziadkowie 🙂

    • powiem ci, że nam też. Mam mega fajną teściową. ale jak czasami z czymś wyskoczy to ręce opadają… Np. ostatnio… zabroniłam dawania Młodej słodyczy (w ten dzień), po pierwsze była niegrzeczna a po drugie chcemy ograniczać. Co zrobiła moja teściowa ? Za moimi plecami na spacerze, po kryjomu dawała Młodej cukierki…. Ręce czasem opadają … 😀

      • To już chyba standard i z tym się nie wygra 🙂 My też się staramy ograniczać dziecku słodycze, a on wraca od mojej mamy i oznajmia zadowolony, że dwie paczki galaretek zjadł, bo jedną mu babcia dała, a drugą dziadek 😉

  • Dużo zależy od charakteru dziadków i od ich podejścia 🙂 Od jednych dziadków warto uczyć się wielu rzeczy bo służą dobrą radą i pomocą. I mają większe doświadczenie, które warto wziąć pod uwagę. Często warto brać przykład z dziadków, którzy są mniej nowocześni, a przez to bardziej kreatywni. Wychowywali swoje dzieci w czasach gdy nie było komórek, laptopów i kanałów w TV, w których 24h na dobę leciały bajki, a wymyślali masę zabaw by dziecko się nie nudziło. Teraz wielu młodych rodziców niestety idzie na łatwiznę, wciskają dziecku telefon z grą, a sami mają wtedy święty spokój. Dlatego jestem zdania, że w takich sytuacjach warto słuchać dziadków, bo często mają rację 🙂 Wiadomo, że dziadkowie zawsze będą rozpieszczać wnuki, to normalne. I jest to bardzo ok dopóki nie robią tego wbrew naszym zasadom i postanowieniom. Jeżeli dziecko lubi słodycze i mogłoby je jeść non-stop,a my staramy się kontrolować ich ilość dla dobra dziecka, to babcia czy dziadek nie powinni po cichaczu podrzucać dziecku słodyczy. Z drugiej strony to bardzo miłe kiedy dziadkowie dbają o wnuki, bo znam sytuacje kiedy babcia tak bardzo zajęta jest swoją osobą, że z wnukami przebywa z łaski i jak za karę, bo np. woli iść do kosmetyczki. Dlatego warto doceniać dziadków, którzy może niekoniecznie zawsze robią wszystko co słuszne z naszej perspektywy, ale warto ich doceniać za to że są i za to, że się starają 🙂

    • Zgadzam się z Tobą w 10000% ! Trafnie podsumowałaś wszystkie moje myśli.
      W wielu przypadkach dziadkowie nie potrafią zrozumieć, naszych postanowień i zakazów.
      moja teściowa ostatnio zrobiła tak, że pomimo mojej prośby o niedawanie Młodej cukierków, dosłownie za moimi plecami cichaczem, dawała jej słodkości. Gdy je nakryłam, stwierdziła, że miała nadzieję, że nie zobaczę…. Czasem ręce opadają 😀