Kobieta

W naturalnym kolorze …. mysich dupek ….

25 października 2016

Nosz kurczę, innego określenia jak kolor mysich dupek, na mój naturalny odcień włosów nie ma. Żaden inny nie pasuje, ani ciemny blond ani zimny brąz. ŻADEN, dosłownie żaden. Dlatego chcąc wyglądać lepiej niż pół tyłka zza krzaka, muszę co jakiś czas podfarbować włosy. Wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, że moja skóra głowy jest bardzo wrażliwa i na większość farbowanych zachcianek, reaguje pieczeniem, swędzeniem i w najgorszym przypadku łupieżem.

dscf7426

Jeszcze kilka lat temu, na mojej głowie królowały ogniste czerwienie i wiśniowe akcenty. W tych kolorach nie tylko czułam się dobrze, ale też pasowały do mnie jak pierwsza para gaci 😀 Wszystko grało i huczało jak trzeba. Muszę tutaj wspomnieć, że wszelkie czerwone kolory nie są najłatwiejsze w utrzymaniu.  Kolor szybko się wypłukuje, a gdy spadnie deszcz, nie tylko włosy są czerwone…

Dlatego z wielkim żalem, powiedziałam dość i zdecydowałam się na brązy, którym bliżej jest do mojego koloru niż jakimkolwiek innym.

dscf7449

Tym razem wybrałam kolor 4-18 od Syoss ( Mokka Brown). Na opakowaniu kolor wpadał lekko w kasztanowy ton, jednak gdy spłukałam farbę i wysuszyłam włosy, wyszedł bardziej złotawy.

Nie jest to duży minus, bo kolor jest bardzo ładny, jednak moje oczekiwania co do niego były zupełnie inne.

Jeśli miałabym wypowiedzieć się na temat zapachu, czy podrażnień, to stwierdzam, że ani jedno ani drugie nie było wyczuwalne. W przypadku niektórych farb, zapach dosłownie zabija, jak przechodzona skarpeta. Tutaj nic nie czułam.

Skóra nie była podrażniona, nic nie szczypało ani tym bardziej nie swędziało.  Spokojnie wytrzymałam ustalony czas z farbą na głowie i równie łatwo ją spłukałam z włosów.

dscf7434

Jednak za pięknie być też nie może. Farba, pomimo tego, że użyłam odżywkę jaka została do niej dołączona (mocny prefumowany zapach), pozostawiła na moich włosach, koszmarny zapach.

Byłam bardzo zaskoczona. Myślałam, że skoro podczas farbowania nic czuć nie było, to i później nie powinno. A tu zonk 😀

Czy wrócę do tej farby? Pewnie tak, jednak następnym razem zmienię odcień 🙂

dscf7456

Jak tylko pogoda poprawi się na tyle, żeby chociaż widniej się zrobiło od razu zrobię zdjęcia i pokażę wam efekt finalny wczorajszego farbowania 🙂

A tymczasem zmykam pracować 🙂

dajcie znać co myślicie o farbowaniu włosów, czy warto farbować w domu czy w salonie ?

pozdrawiam

P.

  • oj ten powszechny kolor mysi 😉 może być i dupek

  • Pierwsze farbowanie wykonałam w domu, już ze 4 lata temu. W maju tego roku zdecydowałam sie na farbowanie u fryzjera i teraz już wiem, że z takiej usługi bedę korzystać 🙂 tylko gorzej, żeby sie tam wybrać ponownie :p farb z syossa nie używałam – za dużo by wyszło bo na moje wlosy potrzeba ze 3-4 opakowania

  • myszowaty jest fajny 🙂

  • sliwkowapanna

    Ja nie lubię sajosa. Próbowałam kilka razy i nie zostawił nic poza delikatnym odcieniu, którego po tygodniu nie było widać. Moja mama też używała i również jej się nie spisała…dziwne, bo wiele osób chwali. Ja za to uwielbiam ostatnio naturię od joanny. Wersję arganową(w białym pudełku) i z efektem 3d w czarnym. Obie super, ta druga faktycznie dość naturalnie wygląda, z fajnymi refleksami, nie wszędzie jest ten sam odcień, wygląda super! I kosztują po 6zł ^^ A co do samych włosów też mam ten okropny mysi blond, więc farbuję od gimnazjum – z…ponad 12 lat. Wcześniej ciemne, trochę wpadające w czerń, raz się przewinęły fioletowe końcówki, pomarańczowa/blond/fioletowa zależnie od stopnia utlenienia-farbowania 😀 grzywka. A teraz pozostaję przy kolorze mlecznej czekolady <3
    http://sliwkowapanna.blogspot.com

  • Macierzynstwo-raz!

    Ja nigdy w życiu nie farbowałam włosów, więc chyba nie pomogę, ale…jeśli miałabym to robić sama w domu to wolałabym oddać się w ręce specjalisty 🙂

  • Mirella

    Ja się nie farbuję, ale kolor mi się nie podoba… wolę bardziej szalone barwy 🙂

  • wiesz, że syoss to dawna marka palette?

  • I ja mam naturalnie taki myszowaty kolor!!! Więc wiem dobrze o czym mówisz 🙂 Jednak ja idę w jasniejsze klimaty i rozjaśniam włosy 🙂 Ta mokka brzmi intrygująco, czekam na efekty 🙂

  • Śliczny kolor na opakowaniu. Jeśli chodzi o miejsce farbowania – koloryzując włosy na brązy robiłam to w domu. Teraz, po powrocie do blondu, chodzę do fryzjera. Paradoksalnie – jak rozjaśniam włosy, nie wypadają mi tak, jak wtedy, gdy robiłam się na brąz. Jednak u fryzjera jest bezpieczniej – farbą w domu często paćkamy skórę głowy i przez to szkodzimy cebulkom. Fryzjer jednak nakłada farbę w bezpiecznej odległości od cebulek, że tak to ujmę.

    • u fryzjera zdecydowanie bezpieczniej, jednak na moich gęstych jakby nie było włosach i do tego szybko rosnących jest to duży wydatek 🙁

  • Taaaa, też mam własny kolor z du.y, może być mysiej. Na farbę syoss skusiłam się raz i nigdy więcej. Połowa włosów mię wszła. Kolor za to nie. Znaczy wyszedł, ale zdecydowanie za ciemny.

    • osz kurczę, dobrze, że u mnie było ok :/
      u mnie natomiast kolor wyszedł w sam raz, ani nie ciemny ani nie jasny 🙂

  • Kasia Soboń

    Jesienne mysie dupki 😉

  • Haha, z tego, co pamiętam to i mój naturalny kolor 😉
    A farby z Syoos bardzo lubię, świetne połączenie niskiej ceny i dobrej jakości.