5 rzeczy, które musisz przestać robić, by zwiększyć swoją produktywność – wpis gościnny

Żyję w wiecznym niedoczasie. W świecie, gdzie wszyscy gnają na oślep przed siebie i nikt nie potrafi bez szemrania poczekać minuty w kolejce do kasy w dyskoncie, można poczuć się przytłoczonym. Przecież czeka na Ciebie w domu gotowanie obiadu, odrobienie lekcji z dzieckiem, posprzątanie kuwety kota, dopieszczenie psa albo męża – zależy kto bardziej się dopomina. A rano praca, maile, terminy…

Czy też zauważasz, że im więcej masz na głowie tym mniej robisz? Lista rzeczy do zrobienia rośnie z minuty na minutę i naprawdę nie widać, że cokolwiek z niej znika. Ewentualnie jedna rzecz np. zły nawyk zostaje zastąpiona przez inna – przykładowo dobry nawyk. Ale nie martw się, da się z tego wyleczyć. Wystarczy, że nie wpadniesz na pomysł by:

1. Zrobić wszystko za jednym zamachem

Znasz takich ludzi: przed wyjazdem na wakacje biegają z miejsca na miejsce, kompletując bagaże, ubierając dzieci, przygotowując przekąski na drogę, malując jedno oko prawą ręką, a drugą goląc lewą nogę. A przede wszystkim gorączkując się i denerwując na wszystko, bo brakuje im nawet tchu. Moja mama nazywała to reisefieber.

Kiedyś wydawało mi się, że robiąc kilka rzeczy naraz robię więcej. Ale to było dwa spalone obiady za mną. Zwyczajnie – skupiając się na czym innym zapomniałam o wstawionym garnku z zupą. Tak naprawdę robiąc wszystko naraz robiłam dwukrotnie – tyle było poprawek i potknięć.

Próby zrobienia wszystkiego naraz nie oznacza, że brakuje Ci ambicji, ale decyzyjności. Tak naprawdę nie możesz zdecydować co jest dla Ciebie naprawdę ważne. Zacznij od bycia najlepszą na jednym polu, a dopiero później bierz się za kolejne. Po kolei. Tak jak ja jestem mistrzem w robieniu muffinek, ale o jakości moich pierwszych tortów urodzinowych krążą już anegdotki w rodzinie i wśród znajomych.

2. Mikrozarządzać wszystkim

Mikrozarządzanie jest najbardziej upierdliwą cechą perfekcjonistów. Wszystko musi być zrobione dokładnie tak jak sobie założyłaś? Podłoga myta zawsze od okna do drzwi? Puzzle składane najpierw od ramki? Tak, możliwe że jesteś mikrozarządzającym w Twoim domu i życiu. Nie pozwalasz robić innym rzeczy ich własnym sposobem, bo własny uważasz za najlepszy.

Najgorszą częścią mikrozarządzania jest głuchota na pomysły innych, co powoduje brak satysfakcji z tego, co oni robią. Może zamiast skupiać się na każdym szczególe, zrób krok w tył i spójrz na wszystko jak na wielką całość? Pamiętaj, jesteś potrzebna, a nie niezastąpiona.

3. Tylko improwizować

Pamiętasz czasy szkolne i prezentacje wygłaszane na forum klasy? Zawsze znalazł się ktoś, kto nie przygotował się i twierdził, że będzie improwizował. Nie kończył z jedynką na koncie, ale też rzadko zdarzały się takim kombinatorom szóstki. Zwykle ludzie nastawieni na sukces, choćby była to najlepsza ocena w klasie, systematycznie się przygotowują, by w odpowiednim czasie sprostać wyzwaniom bez zarzutu. Jeśli chcesz się doskonalić nie improwizuj. Zamiast tego praktykuj.

4. Zabrakło dla ciebie wolnego czasu

Wielkim i częstym przesądem jest twierdzenie, że aby osiągnąć sukces należy urobić się po łokcie, mieć masę nadgodzin, zabierać pracę do domu, a właściwie pracować non-stop. Przecież poważny człowiek sukcesu nie ma czasu na takie błahostki jak zabawa czy wypoczynek.

Błąd.

Ludzie kreatywni i innowatorzy bardziej niż inni potrzebują dodatkowego czasu wolnego. Relaksując się patrzą na rozwiązywane problemy z innej perspektywy. Często sekretem sukcesu jest… spanie. I nie chodzi mi tu bynajmniej o pracę załatwioną przez łóżko!

Sen jest bardzo ważny w życiu człowieka. W przypadku zbyt małej ilości snu organizm nie zdąży się zregenerować i pracujemy na pół gwizdka jak mój smartfon, którego nigdy nie zdążam naładować do 100%. Zwyczajnie w środku dnia odmawia posłuszeństwa i wyłącza się.

5. Notorycznie pomijać posiłki

Miałam okres w swoim życiu, kiedy pracowałam po 96 godzin tygodniowo. Zaczynałam o 6 rano i kończyłam o północy. Dzień w dzień. Pracy było tyle, że nie zawsze zdążyłam zjeść jakiś porządny posiłek. Wytrzymałam tak dwa tygodnie. Na szczęście było to związane z okresem urlopowym w firmie, ale co by ze mną się stało jakbym musiała tak dłużej harować?

Pomijając posiłek zmniejszasz ilość swojej energii i poziom koncentracji, więc w ten sposób zwalniasz tempo swojej pracy. Prowadzi to do kolejnego problemu – szybkiego zajadaniu głodu śmieciowym jedzeniem czy słodyczami. Być może dlatego przytyłam wtedy w krótkim czasie 10 kg. Miałam nieograniczony dostęp do ciasta czekoladowego…

Warto wrócić do starego sprawdzonego sposobu z czasów podstawówki – zabierania śniadania ze sobą. Nie muszą to być nieśmiertelne kanapki – w dobie plastikowych pojemników czy lunch boxów można bez trudu transportować sałatkę czy nawet cały obiad do pracy. Taka alternatywa od zakładowej stołówki czy jedzenia na mieście może wybawić Cię nie tylko od nagłego ataku głodu, ale także oszczędzić kieszeń przed zakupami na głodniaka.

 

A Ty jakie masz patenty na zwiększenie produktywności?

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>><<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Ten wspaniały tekst, który powstał w ramach akcji „Blogerki dla dla kobiet”, napisała dla Was Monika z bloga Konfabula.pl <klik>, gdzie bardzo serdecznie Was zapraszam. 

Akcja Blogerki dla kobiet ma na celu niesienie motywacji, inspiracji i wsparcia od blogerek dla kobiet. 

Jeśli chcesz się do nas przyłączyć, koniecznie napisz do mnie maila na adres yakie.fayne@gmail.com

ściskam Was mocno :* A Monice dziękuję z całego serducha za wsparcie mojej akcji !

P.