Nadzieja umiera ostatnia …

Jestem rozdarta. Z jednej strony nadzieja na posiadanie drugiego dziecka, która dotąd przynosiła szczęście, choć niepewne to jednak szczęście. Teraz została przykryta grubą woalką strachu, niepewności i wieloma obawami.

Nie chciałam pisać tego posta. Nie chciałam nigdy mieszać siebie ani mojego bloga do polityki. Jednak ta sprawa od wielu dni a w ostatnich to już w szczególności, nie daje mi spokojnie spać.

Każdy z nas słyszał o ustawie antyaborcyjnej. Uderza ona we mnie, w moją rodzinę, w plany na przyszłość. Wszystko co powinno nas cieszyć, pokrywa lepką warstwą strachu.

czarny-protest

#matki i córki

Boje się nie tylko o moją przyszłość jako kobiety, boję się także o przyszłość mojej córki. Moje matczyne serce pęka za każdym razem, kiedy pomyślę co moja córka będzie musiała przejść w swoim dorosłym życiu. Nawet nie chcę dopuszczać myśli, że jakiś zwyrodnialec mógłby zniszczyć jej życie, dokładając do tego ciężar niechcianej ciąży.

Boje się na samą myśl, że i ona kiedyś zapragnie zostać mamą. Zawsze coś może pójść nie tak. W obronie mojego dziecka, mojej jedynej córki, chcę krzyczeć i wrzeszczeć: Nie ubezwłasnowolniajcie kobiet! Nie odbierajcie nam szansy na zdrowie fizyczne i psychiczne. Nie dokładajcie cierpień rodzinom, kobietom a nawet lekarzom.

#ciąża

Boje się, że kiedy zajdę w ciąże i wystąpią jakiekolwiek komplikacje, nie uzyskam pomocy. Boje się, że dojdzie do sytuacji w której czyjeś życie będzie zagrożone. Moje lub mojego nienarodzonego dziecka. Jestem przerażona, że decydując się na ponowne bycie mamą, to zamiast radości czuję strach. Strach przed tym, że coś może pójść nie tak i moja córka zostanie sierotą a mąż wdowcem. Jak mam się cieszyć gdy zajdę w ciążę jak takie ryzyko będzie nade mną wisiało?

A co jeśli moje nienarodzone dziecko będzie śmiertelnie chore? Jeśli po porodzie w męczarniach, odejdzie w ciągu kilku minut, lub w ciągu godziny? Co wtedy?! Mam się przez 9 miesięcy przygotowywać na jego pogrzeb? Przez te wszystkie dni, mam czuć jego ruchy i mam żyć ze świadomością, że jak urodzę to zamiast powitać moje maleństwo mam je pożegnać?

Czy kobiety, które nie donoszą ciąży muszą zostać narażone na jeszcze więcej cierpienia i stresu?

Czy przez całą ciążę, kobiety będą musiały się bać? O swoją wolność, zdrowie ?

#niepłodność

Boje się, że jeśli niepłodność zacznie wygrywać i nie będę mogła liczyć na in vitro. Moje marzenie o powiększeniu rodziny pęknie niczym bańka mydlana. Zostaną przede mną zatrzaśnięte drzwi. Wiele osób może powiedzieć, przecież możecie adoptować. Tak, możemy. Jednak wiele par nie decyduje się na adopcję. Wiedzą, że nie będą w stanie dać takiemu dziecku tego czego ono najbardziej potrzebuje. Prawdziwej MIŁOŚCI, tak gorącej, szczerej jaką tylko rodzice mogą dać. To musi być pewna, przemyślana decyzja. Każdy ma prawo wyboru, nie odbierajmy innym właśnie tej wolności.

W moim przypadku hormony powoli odpuszczają i nareszcie mam szansę na zajście w ciążę. Jednak nikt takiej 100% gwarancji mi nie daje. Czy musicie odbierać mi oraz innym osobom dotkniętym niepłodnością lub niepłodnością wtórną szansy na leczenie? Szansy na szczęście?

Ustawa antyaborcyjna zabiera skuteczną broń w walce z niepłodnością jaką jest in vitro. Nie możemy tego pomijać i milczeć. Niepłodność nie jest już tematem tabu a my nie żyjemy w średniowieczu.

 

download

Jestem dorosłą kobietą. Decydując się zajście w ciążę, chcę czuć się bezpiecznie. Chcę być pewna tego, że lekarze będą mogli wykonać wszystkie niezbędne badania i zabiegi, aby moje dziecko mogło urodzić się zdrowe. Chcę być pewna, że zrobią wszystko żeby ratować nas oboje. Bo wiem też, że i ja się nie poddam. Do ostatniego tchu będę walczyła o moje dzieci. Jestem świadoma tego, że nie zawsze wszystko wychodzi tak jak byśmy sobie wymarzyli, wiem, że mogę stanąć przed wieloma trudnymi decyzjami w moim życiu. Ale chcę mieć możliwość podjęcia ich samodzielnie.

Nie popieram aborcji. Nigdy nie usunę ciąży. Jestem dorosła, świadomie podjęłam decyzję o ponownym zajściu w ciążę. Nawet gdyby okazało się, że moje dziecko jest chore. To ja sprowadziłam je na ten świat, ono jest i zawsze będzie wyczekiwane i kochane.

kkkkkkkkkkkkklkljlhjggdtgdcgh

To moja decyzja. Nikogo innego. Uszanujmy wybory innych. Szanujmy siebie.