Lifestyle

Nic nie spada z nieba – Matka na Szczycie – Blogerki dla kobiet – wpis gościnny

3 września 2016

I tylko nie zapomnij, że zawsze będzie lato i sierpień płaczący gwiazdami,
i zawsze będę czekać na pierwszą, która spadnie, i zawsze zdążę z marzeniami

„Największa miłość i najcięższy grzech”, Maryla Rodowicz

W ostatnich dniach tematem na topie, dowodzącym nieprawdziwości tytułu tego wpisu, były „spadające gwiazdy„. Czyli jednak z nieba coś spada. Perseidy, meteoryty, czy jak je tam zwał. Astronomię zdałam dopiero przy trzecim podejściu, więc biegła w temacie nie jestem, ale też nie tworów z kosmosu ten wpis ma dotyczyć.

Z nieba mogą więc spaść kosmiczne kamienie. Może też spaść coś złego, np. kwaśny deszcz, niszczący dobytek grad, albo, co jeszcze gorsze, lotnicze bomby.

Ale nie spadnie z niego szczęście, majątek i spełnienie marzeń. W przekazach znany jest tylko jeden przypadek, gdy z nieba spadła manna, ale było to naprawdę bardzo dawno temu i nie ma co liczyć, że to zjawisko będzie się regularnie powtarzać 😉

Bardzo lubię cytat przywołany na początku tego tekstu. Nie jestem fanką Maryli Rodowicz, ale ten, dawno temu usłyszany wers, mnie urzekł i zapadł w pamięć. Jednak życie to nie piosenka, nie film i nie powieść. W życiu o marzenia trzeba walczyć, a nie czekać na spadającą z nieba gwiazdkę, która je spełni. Tak na marginesie – nie spełni. Owszem, cuda się zdarzają, ja jestem tego doskonałym przykładem. Sporo prawdy jest też w powiedzeniu, że gdy czegoś bardzo chcemy, to „cały wszechświat współpracuje z nami w spełnieniu tego planu”. Jednak zawsze trzeba najpierw się wysilić, a nie czekać z założonymi rękami, aż ktoś/coś przyniesie nam szczęście.

O spełnienie marzeń można się modlić (i wiem z doświadczenia, że warto!), można sobie wizualizować, jak wspaniale będzie, gdy już osiągniemy nasz cel. To już jest jakaś praca wykonana na rzecz spełnienia naszych pragnień. No i najważniejsze, a jednocześnie najtrudniejsze, trzeba działać.


Ostatnio przydarzyła się historia, która świetnie obrazuje to, co mam na myśli. Często od wielu osób słyszę, jak nam zazdroszczą miejsca zamieszkania i że przeniesienie się w nasze okolice jest ich marzeniem. W tym od
jednego znajomego, który jest szczególnie zakochany w górach i – z tego, co mówi – każdego dnia za nimi tęskni, a jego największym pragnieniem jest zamieszkać tu na stałe.

No i okazało się, że los mu sprzyja – dowiedziałam się, że w naszej miejscowości szukają pracownika właśnie z jego kwalifikacjami. Dodatkowo, dają zakwaterowanie, bez szału wprawdzie, żadne luksusy, ale od czegoś trzeba zacząć. Pełna entuzjazmu dzwonię więc do znajomego z tą radosną nowiną. Oto jest szansa na spełnienie jego wielkiego marzenia – może na stałe przenieść się w góry, mieszkać tuż obok ukochanych Tatr!

I co od niego słyszę? Może kiedyś, może za jakiś czas…

aaa

Wpierw zbaraniałam, ale potem mnie olśniło. Łatwo jest nam gadać. Łatwo jest mówić, jak by było fajnie, gdyby… Ale trudniej jest opuścić swoją strefę komfortu i pogonić za swoimi marzeniami. To, co znane, jest bezpieczne. To, o co trzeba walczyć i to, co wymaga zmian, nas przeraża.
Tylko że nic
nie spadnie nam z nieba. Posługując się opisanym wyżej przykładem – nie otrzymamy nagle wiadomości, że dostaliśmy w prezencie komfortową rezydencję i zapas gotówki na 10 lat, żebyśmy mogli jedynie chodzić po górach i zachwycać się widokami (przynajmniej, to bardzo mało prawdopodobne, choć wszystko w życiu jest możliwe).

Można spełnić marzenia, mnie spełniły się wszystkie, ale jest jeden haczyk – one muszą być realne i dostosowane do naszych możliwości. I trzeba też znać swoje priorytety. Bo jeśli – tak, jak ten mój znajomy, powtarzacie w kółko, że marzeniem jest mieszkać w górach, to otrzymanie pracy, która Wam to umożliwia jest spełnieniem tego marzenia. Jeśli natomiast w tym są ukryte różne „ale” (mieszkać w górach, ale żeby wszystko spadło mi z nieba, żeby nie trzeba ryzykować, walczyć i się wysilać), to lepiej grajcie w totka i módlcie się o wygraną.

Moja rada – zrób przegląd swoich marzeń. A potem niech staną się jak RUMAK – Realne, Umiejscowione w czasie, Mierzalne, Adekwatne i Konkretne. Bo marzenie to nie bujanie w obłokach, tylko plan do realizacji.

I jeszcze jedno – niech będą naprawdę Twoje! Nie realizuj marzeń innych, tych które Ci narzucono, wmawiając, że są Twoje. Marzeń się nie wartościuje, jedno nie jest lepsze od drugiego. Jeden pragnie odkryć lek na raka, a drugi piec najlepsze babeczki w mieście i oba te marzenia są tak samo ważne!
I nie daj też sobie wmówić, że nie masz możliwości, nie masz czasu, itd. Ja pierwszą powieść napisałam, gdy mój syn miał kilka miesięcy, byłam świeżo upieczoną żoną i mamą, a cały mój świat był wywrócony do góry nogami. Ale wiedziałam, że skoro spełniło się moje pragnienie posiadania cudownej rodziny, to teraz pora na realizację kolejnych marzeń i wzięłam je za łeb!

Kiedyś, w podstawówce, koleżanka wpisała mi w pamiętniku taki wierszyk: „Idź śmiało przez życie i miej jasną minkę, łap szczęście za ogon i duś jak cytrynkę„. I właściwie ta śmieszna, dziecięca rymowanka doskonale oddaje to, o czym tutaj pisałam. Trzeba śmiało walczyć o swoje marzenia, wykorzystywać wszelkie nadarzające się okazje, robić użytek ze swoich atutów, a wady i przeciwności przekuwać na nowe atuty. Jak? Dla mnie moje trudne życiowe doświadczenia stały się inspiracją do napisania książki, a miejsce zamieszkania, którego z początku nie znosiłam, zmieniło się w znak firmowy mojego bloga.

I jestem pewna, że Wy też, jeśli tylko się rozejrzycie i zaczniecie działać, dostrzeżecie wokół siebie mnóstwo możliwości. Czasem wystarczy tylko zmienić punkt widzenia, spojrzeć z boku, wyjść poza swoje utarte ścieżki. To wymaga odwagi, ale kto ma więcej odwagi niż młode matki?! 🙂 Wiem, że dacie radę, bo każda z nas może być matką na swoim własnym Szczycie!

aaaaa

***********************************************************************************************************************************

Blogerki dla kobiet, to akcja, która powstała w ramach blogerskich spotkań Active Blog. Ma ona na celu niesienie wsparcia dla kobiet, motywowanie ich do podjęcia walki o swoje marzenia, pasje czy realizowanie swoich postanowień.

Jeśli razem z nami chcesz motywować kobiety, nieść wsparcie i inspirację, napisz do mnie a chętnie opowiem ci jak możesz tego dokonać (yakie.fayne@gmail.com).

To w nas tkwi siła, tylko czasami jest bardzo głęboko ukryta i trzeba pomóc jej wyjść z tego ukrycia.

Kasi bardzo serdecznie dziękuję za przygotowanie tekstu a Was zapraszam do udostępniania i komentowania ?

Pozdrawiam

Paulina Sosur ( Yakie Fayne)

 

  • Często w marzeniu zapomina się o działaniu i potem żadne się nie spełnia. Dlatego trzeba pamiętać o wkładzie własnym w spełnianiu marzeń.

  • Bardzo fajny, ciekawy post 😉 Dający dużo do myślenia, niosący nadzieję i dodający wiatru w żagle 🙂

  • Ula z prostoofinansach

    Do realizacji marzeń potrzeba odwagi. Potrzeba też często wyjścia ze strefy komfortu. Szkoda, że często marzymy o rzeczach nierealnych, do tego stopnia, że gdy mamy okazję marzenie spełnić to coś nam nie pozwala. A z drugiej strony nauczmy się marzyć, co to za życie bez nich?

  • Z naciskiem na szczęście

    Osobiście uważam, że marzenia to jedna z najważniejszych rzeczy na świecie. Nikt nam ich nie zabierze, zawsze będą z nami i dążąc do celu możemy je spełnić.
    Świetna akcja! Jestem zdumiona, że ktoś wpadł na tak wspaniały pomysł. Pozdrawiam i jako blogerka życzę wiele wytrwałości 🙂

  • Dzięki za zaproszenie do udziału w akcji, bardzo się cieszę, że mogłam do niej dołożyć swoją „cegiełkę” 🙂

  • Moim największym marzeniem było mieć tak wspaniałego synka i oczywiście męża no i się spełniło 🙂 Ale to cała prawda, o marzenia trzeba walczyć i iść przez życie z podniesioną głową. Pozdrawiam

  • Natalia Kaczmarek

    Jestem na Twoim blogu pierwszy i na pewno nie ostatni raz ! 🙂 Fajny pomysł na post, a desing jest super 🙂 Buziaki :*