Odpowiedni moment, idealna chwila by po raz drugi zostać mamą

Oj, takie momenty i chwile to jedynie nasze marzenia i mrzonki. Czasami żeby stać się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, trzeba wskoczyć na głęboką wodę. Właśnie ten skok idealnie obrazuje jak wygląda zostanie rodzicem, nieważne czy to po raz pierwszy czy kolejny. Od chwili w którym dowiadujemy się, że za 9 miesięcy do naszego imienia i nazwiska, zostanie doczepiony dumnie brzmiący tytuł mama i tata, zaczynają się chwile piękne jak i te przepełnione obawami.

Zaczynamy zastanawiać się czy damy sobie radę w nowej życiowej roli oraz czy zapewnimy naszemu maleństwu wszystko czego tylko potrzebuje.

Podobnie jest gdy dopiero zaczynamy myśleć o zostaniu rodzicami. Wątpliwości i strach będą towarzyszyły nam na każdym kroku, w końcu niebawem mamy wziąć odpowiedzialność nie tylko za nasze życie ale też za życie naszego dziecka.

#chcemy być rodzicami

Gdy urodziła się Młoda, a było to prawie 9 lat temu, nie w głowie mi było ponowne zachodzenie w ciążę. Ciągłe przeprowadzki, Pan Mąż praktycznie od rana do wieczora w pracy, dosłownie jak to w życiu, ciągle coś.

Młoda przepełniała mi swoim jestestwem całe dnie, była prawdziwym żywym złotem. W dodatku cały czas byłam przekonana, że jako młoda mama na drugie dziecko mam jeszcze czas. Świeże wspomnienia z porodówki zniechęcały do szybkiego powrotu w szpitalne progi. Jak się rodzi w naszych szpitalach, każda mama wie najlepiej więc tłumaczyć zbytnio nie muszę.

Gdy w końcu oboje zaczęliśmy dojrzewać do myśli o drugim potomku, moje hormony postanowiły zrobić nam psikusa.

Każda z nas, która ma problem z hormonami wie jak to jest, ciągłe zmiany nastroju, miesiączka raz na pół roku i tak jak niestety było u mnie, wzrost wagi.

Zbijanie hormonów, luteina i czekanie w kolejkach do lekarza wypełniało mój czas przez ostatnich kilka lat. Najbardziej dokuczało mi ciągłe pobieranie krwi i sprawdzanie czy leki działają, było mi wstyd nosić krótkie rękawy ze względu na ślady po igłach. W moim przypadku każde pobranie krwi kończyło się mega siniakiem.

Pisałam wam kiedyś o ziołach, które postanowiłam wpleść do mojego leczenia (tak, moja pani doktor o tym wie i popiera), pomogły a raczej wspomogły walkę z hormonami, które opornie zaczęły wracać w prawidłowe widełki. Niestety gdy hormony dały za wygraną, moje cykle dalej stały w miejscu, nawet luteina nie pomagała.

#dr Bocian

Dlatego zaczęłam szukać i znalazłam stronę dr Bocian a na niej wiele przydatnych informacji nie tylko dla przyszłych mam ale też dla tatusiów. W dodatku w ofercie doktora Boćka znajdują się produkty, które pomagają walczyć z niepłodnością. Na tamtą chwilę najbardziej zaciekawił mnie jeden z nich a mianowicie Inofolic.

Miał wyregulować moje szalejące hormony oraz przedłużyć i wzmocnić owulację. Po szybkiej konsultacji z panią doktor, zamówiłam dwa opakowania Inofolicu.

Jak już wielokrotnie mogliście przeczytać na moim blogu, nic nie było w stanie unormować moich cykli. Nawet luteina nie była wstanie unormować moich cykli, w tym przypadku przy końcówce pierwszego opakowania Inofolicu, mój cykl wyniósł 30 dni. Także już zaczynam zauważać pozytywy stosowania tego preparatu.

Jeśli jesteście ciekawe jak działa Inofolik, co jeszcze zauważyłam podczas stosowania tego preparatu oraz co na jego temat mówi moja pani doktor, już teraz zapraszam Was na nowy wpis, który pojawi się już niebawem 😉

infolic

Ciekawa jestem czy według was istnieje idealny czas na zajście w ciążę ?

buziaki !