Nie jestem idealna i dobrze mi z tym !

Nie jestem idealna. Gdyby się tak zastanowić, to przecież nikt nie jest idealny. Nawet modelki dumnie kroczące po wybiegu, nie są w pełni idealnymi kobietami. Każda z nas ma swoje wady i zalety, swoje słabe i mocne strony. Właśnie to czyni nas wyjątkowymi.

Moje wady a może jednak zalety ?

Nie jestem idealna. Mam masę wad. Gdyby zapytać teścia, to pewnie powiedziałby, że jestem zołzą ( w moim przypadku z teściową łączy mnie nierozerwalna przyjaźń, za to z teściem lepiej nie zamykać nas w jednym pokoju 😀 ). Pan Mąż stwierdziłby, że jestem uparta i zawzięta. Młoda pewnie a raczej na pewno, oceniłaby mnie jako wymagającą.

Ale czy to naprawdę są wady ? Zastanówmy się.

Gdybym nie była czasem zołzą, musiałabym pozwalać każdemu na wtrącanie się w moje życie, na podejmowanie decyzji za mnie. Siedziałabym cicho jak ta myszka i w końcu moje życie przestałoby być moje.

Gdybym nie była uparta i zawzięta, nie doszłabym w życiu tam gdzie jestem teraz. Poddałabym się, na pierwszej napotkanej przeszkodzie. A gdybym nie była wymagająca, moje dziecko nie potrafiłoby liczyć do pięciu o czytaniu nie wspomnę i dokładnie to samo tyczy się mnie samej. Co bym osiągnęła gdybym nie była wymagająca względem siebie?

Mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Jednak to co chcę wam dzisiaj napisać, uwidocznić to to, że każda wada i zaleta, czy to te wypływające z charakteru, te ukształtowane przez życie, te zewnętrze na które składa się nasze postrzeganie naszego ciała. To jest całokształt, dzięki któremu ja jestem sobą i ty jesteś sobą.

Choć nie idealna to nadal piękna

Nigdy nie należałam do kobiet zgrabnych i szczupłych. Zawsze byłam lekko przy kości. Moje zmagania z hormonami sprawiły, że do mojego wagowego rachunku, doskoczyło kilka… naście kolejnych zbędnych.

Choć teraz każdy mógłby zaszufladkować mnie jako plus size. Nadal kocham moje ciało. Choć nie jest idealne jest moje. Choć na brzuchu mam rozstępy, to właśnie w nim nosiłam moje największe szczęście, mój najcenniejszy skarb.

To wszystko nie sprawia, że czuję się gorsza, brzydka. Nadal dbam o siebie. Akceptuję to ciało i tę wagę, którą mam obecnie, nie powstrzymuje mnie to jednak i nie sprawia, że stoję w miejscu, na drodze do poprawy mojej kondycji czy zgubienia zbędnych kilogramów.

Nie promuję otyłości, broń Boże. Chodzi mi o to, że nieważne w jakim stanie OBECNIE jest nasze ciało, powinnyśmy je zaakceptować. Tak samo jak nasze wszystkie wady.

Dzięki temu, dzięki tej akceptacji, będziemy mogły w pełni pokochać siebie a co za tym idzie, być szczęśliwe.

Bo nic tak kobiet nie spowalnia, nie ciągnie na dno jak umartwianie się nad kompleksami czy „wadami”, które ktoś nam wytknął.

 

Akceptuje samą siebie w 100%. Nie jestem idealna. Jestem sobą. Dbam o siebie. Jestem szczęśliwa.

A Ty ?

***********************************************************************************************

ten post bierze udział w akcji Active Blog – Blogerki dla kobiet 🙂

Więcej znajdziecie na naszym fanpage’u > https://www.facebook.com/ActiveBlog/