Lifestyle

Żona górnika

3 maja 2016

Zabierałam się do tego wpisu jak pies do jeża. Jakiś czas temu było bardzo głośno o górnikach.

Rozpoczęły się debaty jak to super zarabia się na kopalniach, jaka to fajna praca. Więc z jakiej racji górnicy ” milionerzy” mają czelność strajki robić, z jakiej racji oni w ogóle mają czelność się o cokolwiek wykłócać ?! No z jakiej?!

Przez wiele lat starałam się być neutralna, wpisy czy memy wyśmiewające się z górników omijałam szerokim łukiem a pustogłowych ludzi starannie usuwałam z grona znajomych. Czemu ?

Ponieważ, zanim zaczęli się wypowiadać w tej czy jakiejkolwiek innej kwestii, najpierw powinni sprawdzić jaka jest prawda.

Zarobki … Temat mina, bomba nuklearna…

Gdy do statystyk dołącza się prezesów, czy osoby które „dołu” nie widziały to faktycznie przeciętny górnik zarabia 6 tys. A prawda jest o wiele bardziej gorzka i daleka od tychże statystyk.

Kierowca autobusu tyle a nawet więcej potrafi zarobić co górnik dołowy.

Bonusy

Barbórki, czternastki czy co to tam jeszcze. Strajkują a tyle kasy dostają! A czy policjanci albo pielęgniarki nie otrzymują takich bonusów? Zresztą co z tego, że dostają ją pracownicy dołowi,którzy narażają swoje życie każdego dnia skoro otrzymują dokładnie te same kwoty i bonusy, panie siedzące za biurkiem w kopalnianych biurowcach ?! Czy kopalnie nie zaoszczędziłyby gdyby właśnie te ogromne bonusy wypłacane były tylko tym którzy rzeczywiście pracują na dole ?

Widziałam kiedyś program który pięknie przekolorował życie górnika. Wychodząc do pracy czule żegnała go cała rodzina, jak gdyby miał już nie wrócić. Zdecydowanie tak to nie wygląda, choć uczucie napięcia i strachu o niego ciągle mi towarzyszy. A zauważam, że ono jest gdy Pan Mąż ma wolne, to tak jakby ktoś spuścił powietrze z balona.

Każdego dnia patrząc w te zmęczone, zabrudzone oczy, gdy trzymam jego dłonie spracowane do granic możliwości, gdy widzę jak przychodzi i jak bardzo jest zmęczony, moje serce pęka, brutalnie rozrywa się na kawałki. Ten strach, że coś może mu się stać. Że zostanie tam uwięziony bez wody, bez nadziei … Nie chcę sobie wyobrażać co przeżywały rodziny górników przysypanych, do których nie było żadnej możliwości dotarcia z pomocą … To uczucie mnie obezwładnia, dusi.

Mój mąż jest dla mnie wszystkim, bratnią duszą, przyjacielem, miłością mojego życia.

Dlatego nie chce znać ludzi, którzy przez swoją zawiść o parę groszy wypisują niestworzone rzeczy.

A wszystkich pracujących na dole górników, mężów, ojców, synów szanuję i podziwiam. Wiem jak wiele zdrowia ta praca zabiera, jak jest niebezpieczna, jakie ryzyko niesie. Jak niepewna jest teraz zmiana pracy i to większość z nich trzyma na dole.

Dlatego zanim coś napiszecie, przemyślcie, popytajcie u źródła. O nic więcej nie proszę, nic tak nie boli jak te fałszywe oskarżenia, te fałszywe informacje i to, że nie jest się w stanie dotrzeć do tych ludzi z prawdą…

To chyba tyle…

  • Podziwiam pracę górników i nawet jakby zarabiali 6 tys. to uważam, że płaca nie byłaby adekwatna do wykonywanego zawodu. Ja pracuję w szkolnictwie i też wiele bzdur czytam i słyszę o zarobkach i jak to nic nie robimy. Nie warto nawet z takim ludźmi dyskutować, bo „więdzą lepiej”. Trzymaj się i nie przejmuj się niesprawiedliwymi opiniami.

  • Klasyczny problem: wszyscy mają lepiej niż ja, widoczny zwłaszcza w atakach na górników, ale też policjantów, nauczycieli, pielęgniarki.. po co tak uparcie wpychamy nosa do życia innych ludzi, że są niewystarczająco dobrzy i mają wiele za nic, nie rozumiem.. mam w domu nauczyciela, który jest wiecznie atakowany, że pracuje przy tablicy 12h tygodniowo, a pensja jak za 40. Nikt z maruderow nie widzi, jak chłopak zasuwa po nocach przy sprawdzianach i układaniu lekcji i jak emocjonalnie podchodzi do uczniów, którzy wprawdzie nie rzucają koszami na śmieci, ale niewiele im do tego brakuje.

  • Ja pracuję w branży energetycznej, mogę powiedzieć, że u nas mówi się o tym, że ceny prądu poszybują w górę, bo teraz energetyka będzie musiała nierentowne kopalnie i PGG utrzymywać. Ciężko mi sobie wyobrazić to, co mówisz – w sensie tak styranego męża, groźby niebezpieczeństwa, mnie też by serce pękało. Nikt nie mówi, że praca górnika jest lekka, oczywiście, że się tych ludzi szanuje, ale są inne zawody, dlaczego akurat górnicy, mają być tym wyróżnionym? Czy ktoś chodzi strajkować jak zamykają fabryki albo zakłady pracy? Tam też pracują ludzie, którzy utrzymują rodziny, oni nic nie mogą jak są zwalniani, czy bez pensji, nie róbmy z wybranej grupy męczenników, bo innym też nie jest łatwo – takie czasy. Ja też mam 13nastki, też mam bonusy i nie oszukujmy się, większość ludzi tego nie ma. Czy poszłabym na ulice walczyć o te dodatki? Nie, bo uważam to za pozostały z prlowskich czasów przywilej, a nie coś co mi się należy, bo tak. I generalnie odpowiadając na Twoje pytanie co z tego, że dostają górnicy, skoro dostają Panie przy biurkach: nikt ich nie powinien dostawać. Osobiście uważam, że górnicy powinni po prostu dużo więcej zarabiać niż zarabiają, bo to ich praca jest mega ciężka i to jest tego warte. Mówi się, że górnik zarabia z 6-9 tys, ale to tak ja i prezes zarabiamy średnio 61tys, tylko że ja 2, a on 120:). A tak btw, moja teściowa jest pielęgniarką od 40 lat i już od lat nie mają 13nastek, wczasów pod gruszą czy innych „bonusów”. Cała ta medialna sraka w okół górnictwa to moim zdaniem tylko ma działać na podburzanie społeczeństwa przeciw sobie – żebyśmy byli my i oni. Może jestem z zewnątrz i się nie znam:), ale takie jest moje zdanie. Wszystko bez awersji albo zazdrości, czy zawiści. Jeśli się mylę:), chętnie podyskutuję.

    • Cieszy mnie twoja wypowiedź, jest prawdziwa i szczera. Jeśli chodzi o te strajki, gdy nasza kopalnia strajkowała, nie było to o te dodatki a jedynie o zaległe wypłaty. Uwierz mi nie zależy mi na tych bonusach, jedynie chodzi mi o to żeby ludzie uświadomili sobie że nie jest tak różowo jak by się to mogło wydawać. Dzisiaj mój mąż był o krok od poważnego wypadku… te dodatki nie są tego warte, ani żadne pieniądze nie są.
      Górnicy maja charakter i walczą o swoje. Gdy pielęgniarki strajkują – popieram, każdy ma prawo walczyć o swoje i o dobre traktowanie i normalne zarobki.
      jestem za tym, żeby walczyć o swoje, niech nawet zabiorą te barbórki itp. nie zależy mi na tym.

      • Skoro to wszystko nie jest tego warte, to czy nie można szukać alternatywy? Czy jednak to, co płacą to jest więcej niż u przeciętnego prywaciarza lub więcej warte niż wyjazd za granicę i utrzymanie rodziny jest warte tego ryzyka? Narzekasz na pracę swoją albo męża i ktoś ci mówi: lol, przecież możesz zmienić pracę w każdej chwili, nie ma przymusu i to łatwo brzmi, sama wiem. Czy u Was też jest tak ogromny strach przed zmianą pracy, bo kto da umowę o pracę? I jak już mamy te 13-nastki, to wszędzie będzie już tylko gorzej? (przynajmniej ja tak mam, a nienawidzę swojej pracy, ale jestem głównie w niej bo oferuje bonusy, ktorych prywaciarze nie dają)

        Generalnie wydaje mi się, że tylko debil myśli, że górnikowi jest różowo. Płaczą, że zarabia 6-9 tysięcy? A jakby zarabiał tyle naprawde? To co? Pójdziesz na jego miejsce, czy tylko fachowo szczeka się zza stołu, jesteś w stanie pójść na dół za tyle? To idź! Kto zabrania?

        • mój D. pracował wcześniej u prywaciarza, tak samo jak ja. Za te pieniądze i pracę po 12h ciężko nam było utrzymać rodzinę. teraz przynajmniej są płacone składki tak jak trzeba. jest ta umowa o pracę. jest bardziej stabilnie. choć nie jest kolorowo jest za co żyć. zobaczymy co przyniesie czas. jednak tutaj praca jest pewna i stała a zaczynać gdzieś od nowa też jest strach.

  • Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma 🙂 Praca w oświacie również budzi zazdrość, bo „mniej” godzin pracy, bo trzynastki, bo wakacje wolne. Krążą plotki i domysły, a gdy sięgnąć do źródła to wszystkie te „bonusy” na tle codziennej pracy tracą swój jaskrawy kolor.

    • bo właśnie tak jest. nie zależy mi wcale na tych bonusach, zależy mi na poprawie jakości pracy i na tym aby zarabiali jak normalni ludzie za tak ciężko wykonywaną i jakby nie było niebezpieczną pracę.

  • Co tu dużo pisać, pochodzę z górniczej rodziny, mój ojciec był górnikiem i zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś.

  • Miałyśmy okazję nie raz o tym rozmawiać, znam doskonale twoje uczucia, bo dokładnie to samo przeżywam ? ciągłe ataki ze strony obcych mi ludzi nie bolą już tak bardzo, bardziej bolą te ze strony rodziny, a niestety takie się też zdarzały ? ciągle zagladanie nam do portfela sprawiło, że jestem aż nadto gruboskórna. Ciągle porównywanie do zawodów mało porównywalnych. Każdy z nich chce utrzymać rodzinę, każdy chce żeby było jak najlepiej i nikt nie jest w stanie zrozumieć tego, jeśli nigdy nie miał styczności z górnictwem ? nikt nie wie jakie to uczucie, kiedy dzwoni kolega z pracy męża, że coś się stało, przeżyłam to dwa razy, dwa razy telefony, że zapaliło się ? na szczęście wszyscy zdążyli uciec, ale widok mojego męża po tym zdarzeniu okropny. Strach na twarzy, szok, że to tak się skończyło, radość że przeżył i wrócił do nas. A ja? Mi towarzyszy ciągły strach o niego, dlaczego nie zmieni pracy? Bo to nie jest takie proste jak komuś się wydaje ?

    • My też przeżyliśmy kilka takich sytuacji a także wypadek śmiertelny kolegi … ta praca to koszmar, którego większość nie potrafi zrozumieć…

      • Ale wypowiadać się byle coś powiedzieć to każdy potrafi, bez namysłu i z tą pogardą, „bo twój mąż to górnik, kasy jak lodu, to czego oni chcą”