Jak planuję, czyli kilka słów o „Smakowitym” kalendarzu

Nie od dziś moi znajomi wiedzą, że uwielbiam planować i robić notatki.

O ile wersje elektroniczne jakichkolwiek planerów i kalendarzy nie cieszą się moim uznaniem, tak ich papierowe odpowiedniki z dumą noszą się w torebkach i wiszą na ścianach.

Kalendarzy używam co najmniej dwóch, pierwszy służy mi do planowania zadań związanych z moją pracą, a drugi o którym dzisiaj chciałabym Wam parę słów napisać, przeznaczony jest do użytku domowego.

Ze względu na swoje niewielkie rozmiary, oraz treść jaką zawiera, stał się moim ulubionym kalendarzem torebkowym.

Mowa tu o niepozornym kalendarzu, który można było nabyć wraz z Biedronkową gazetką „Smaki życia”. Choć nigdy jej nie kupowałam i nawet nie wiem co tam w niej jest, to akurat ten numer kusił mnie bardzo (ze względu na dodatek jakim był ten kalendarz).

Jak się okazało pokusa choć wielka przegrała z rozsądkiem i (choć się dziwię do dnia dzisiejszego) nie kupiłam tego kalendarza!

Dopiero jakiś czas temu otrzymałam go od teściowej 😉

Ok, dość zbędnego pisania, czas na konkrety!

IMG_20160126_134411

W kalendarzu znajdziemy rozpisany każdy miesiąc na dwóch stronach, dzięki czemu mamy szybki podgląd na cały miesiąc oraz na poszczególne dni, choć miejsca na notatki i rozpisywanie nie jest zbyt wiele, to do torebki jest idealny.

Dzięki niemu mogę skutecznie rozpisać najważniejsze wydarzenia dnia, o których nie mogę zapomnieć.

IMG_20160126_133913

Kolejną fajną sprawą są przepisy, cytaty i opisy znaków zodiaku pojawiające się co kilkanaście stron.

IMG_20160126_133750

Mamy też miejsce na swoje notatki, przepisy a także najważniejsze informacje i adresy.

Jak dla mnie jest to fajny kalendarz, w szczególności nada się dla osób nie wymagających od planerów zbytniej ilości miejsca.

IMG_20160126_133146

IMG_20160126_134048

IMG_20160126_134210

Macie go ?

Preferujecie kalendarze w formie elektronicznej czy papierowej?

Koniecznie dajcie znać w komentarzach !

pozdrawiam

Paula

  • Też należę do osób, które mają 2 kalendarze duży i mały dawniej, obecnie duży i ogromny ;d Mój mąż pracuje w banku, więc co roku dostaję piękny błękitny planer z dużą ilością miejsca do zapisania 🙂

  • a ja sobie dla siebie zrobiłam sama i chwalę się na blogu 🙂 teraz sie z nim nie rozstaję. a mam tam WSZYSTKO czego potrzebuję. i mogę wyjąć, dołożyć… taki byłby dla mnie stanowczo za mały 🙂

    • 🙂 do większego planowania mam inne planery, a to jest wersja typowo torebkowa 😉
      nie ma to jak własnoręcznie zrobiony 😉 zazdraszczam pomysłu 😉

      buziaki 🙂

  • Ja zdecydowanie w formie elektronicznej chociaż lubię pisać ręcznie. Niestety zapominałam zaglądać do papierowego 🙂 Teraz korzystam z kalendarza w mojej poczcie i dostaje maile z każdą zapisaną informacją o odpowiedniej godzinie. Dla mnie optymalne rozwiązanie.

    • znam te kalendarze, do spraw baardzo pilnych faktycznie są najlepsze 😉 jednak coś bardziej te papierowe mnie przekonują 😉

  • U mnie tylko i wyłącznie elektroniczny 🙂

  • Mam wielki (a4) papierowy planner, mam kalendarz na domowe rzeczy z kolorowankami na każdy tydzień, ale używam też OneNote i GoogleCalendar (zwłaszcza w telefonie). Czasem na spacerze łatwiej wyjąć mi z torebki telefon, zanotować coś albo zrobić zdjęcie i dodać do niego notatkę, żeby nie zapomnieć 🙂 Ale zdecydowanie na papierze najlepiej mi się planuje 🙂

    • zgadzam się 🙂 i w jednym przypadku i w drugim jest wiele plusów jak i minusów 🙂

  • Maja Lose

    Ja, jak wiesz, też tylko papierowe:) Świetna ta historia z teściową – najwyraźniej ten kalendarz miał trafić w Twoje ręce i już.

    • też tak uważam 😀
      papierowe rządzą, nie ma to jak własnoręczne zapiski 🙂

  • Anna Parszewska

    Tylko i wyłącznie papierowe 🙂 a kalendarz śliczny, a do tego z mądrymi cytatami 🙂